Męskie sprawy – czy na blogu są moje przemyślenia?

Nabrzeże w WenecjiOstatnio jedna z czytelniczek zarzuciła mi, że nie mam na moim blogu własnych przemyśleń, bo chciała je poczytać (jako spojrzenie z męskiego punktu widzenia). Nie jest to prawdą, bo choć wiele jest wpisów ponadczasowych, poradnikowych, recenzji filmów i książek, które niosą ze sobą solidną wartość tematyczną, to od czasu do czasu pojawiają się wpisy „z przemyśleniami” 🙂

Moje przemyślenia to inaczej mój punkt widzenia na pewne męskie sprawy i tu kilkukrotnie podnosiłem np. temat wykształcenia zdobywanego współcześnie w Polsce zarówno pod kątem studiów wyższych, jak i w odniesieniu do wcześniejszych szczebli kształcenia (temat znów na czasie z powodu próby zreformowania szkolnictwa – tyle że przez przelewanie z pustego w próżne…). Zastanawiałem się też przy okazji nad tym, dlaczego Polacy nie czytają książek – a uważam, że warto (stąd tyle wpisów o książkach). Zastanawiałem się również nad tym, dlaczego tak mało osób woli uwierającą nijakość od możliwości rozwoju osobistego. Owa uwierająca nijakość to nic innego jak 5 dni niewolnictwa, które przeciętny człowiek zamienia na dwa dni wolności w weekend.

Wiele też miałem do powiedzenia na temat upraszczania życia przez stosowanie reguł minimalisty (staram się ich trzymać) czy choćby tego, dlaczego warto chodzić do teatru. Ten drugi temat rozwinąłem także, przytaczając kilka ciekawostek we wpisie o zabarwieniu politycznym. Wypowiadałem się też w dość emocjonalnym tonie na inny polityczny temat związany z brakiem szacunku do flagi unijnej, ale również próbowałem rozjaśnić nieco temat budzący w społeczeństwie wiele kontrowersji – mowa o medycznej marihuanie. Wypowiadałem się także na temat patologii związanej z wprowadzeniem 500+, nie przekreślając jednocześnie samego pomysłu.

Wielokrotnie też poruszałem tematykę telewizji w tym zagadnień związanych z brakiem szacunku właścicieli stacji do widzów, ale i brakiem szacunku widzów do samych siebie, skoro najbardziej kręcą ich produkcje paradokumentalne. Próbowałem też uzasadnić, jak zmieniło się podejście do rozrywki kabaretowej na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci i dlaczego obecnie już nie oglądam tego typu nowoczesnych kabaretów.

Poza teatrem i telewizją bliskie mojemu sercu jest też kino, więc prócz recenzji kinowych premier poruszyłem raz problem zalewu amerykańskich produkcji i możliwości poszukiwania przeciwwagi w tym zakresie na przykładzie kina francuskiego, które bardzo lubię.

Próbowałem też dywagować na temat tego czy zawsze warto pomagać, podając smutny, osobisty przykład zniechęcający do tego. Dla kontrastu podałem również przykład nieszablonowego myślenia ludzi, że na swój sposób da się na niektórych z nich polegać.

Kiedyś opisałem też osobiste wycinki historyczne związane z marzeniami z mojego okresu młodości, jakże innej od współczesnego świata internetu, gdzie wbrew pozorom młodzież narażona jest na samotność.

Dużym skrótem z moich wieloletnich przemyśleń był tekst opisujący 5 wyjątkowych osób, które znacząco wpłynęły na moje życie.

Trudno mi również zarzucić brak własnych przemyśleń, gdzieś głębiej przemycanych w wieloczęściowej relacji z podróży przez Europę (patrz foto z Wenecji – na początku wpisu). A zatem trochę tego było – jak na ledwie dwa lata prowadzenia bloga, w którym dominują męskie sprawy 🙂 Zachęcam do lektury tekstu z każdego linka z osobna!

Facebooktwittergoogle_plus

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge