Dziś o decydentach, tych wąsko myślących ludziach na wysokich stołkach w publicznej (tfu) telewizji, za którą to płacimy obowiązkowy abonament. Podobno za naszą kasę TVP powinna prowadzić misję tworzenia dobrego materiału, co nie zawsze musi iść w parze z oglądalnością.
Niestety Polacy nie chcą płacić abonamentu (to jedna z nie załatwionych jeszcze przez 25 lat od upadku poprzedniego ustroju spraw, że parapodatek pobiera spółka Poczta Polska, a nie urząd państwowy, stąd ludziom wydaje się, że nic im nie grozi za olewanie płacenia), dlatego w większości TVP finansowana jest z wpływu z reklam. A pochodną tego stanu rzeczy jest próba maksymalizacji zysku, czyli walka za wszelką cenę o jak największą oglądalność.
I tu dochodzimy do sedna, liczy się tylko oglądalność, czyli trafianie w gust jak najbardziej masowego widza, bez patrzenia na różnorodność, czyli to, że prócz papki dla mas, powinny także być emitowane audycje dla poszczególnych grup widzów, co automatycznie oznacza, że jest to sprzeczne z maksymalizacją zysku TVP (jak mawia JasonHunt trzeba ludziom dawać papu, bo sobie pójdą…).
A co z tytułowym brakiem szacunku do widza? Chodzi o eksperymentowanie na żywym organizmie, czyli sprawdzanie nowych pomysłów na widzach, a gdy tych jest za mało, wypinanie dupy w ich stronę – to jest dla mnie brak szacunku. Wiadomo bowiem, że nie każdy eksperyment może się udać i oglądalność może być mniejsza od oczekiwanej. Ale co w takich sytuacjach robi TVP? Oto trzy przykłady.
Jakiś czas temu na TVP1 rozpoczęto emisję pierwszej serii amerykańskiego (dobrego w mojej ocenie, celującego w inteligentną widownię) serialu „Białe kołnierzyki” (White Collar), niestety mądre głowy w połowie sezonu uznały, że oglądalność jest zbyt mała i przesunęły emisję dalszych odcinków na dużo późniejszą, nocną wręcz porę. Kolejnych sezonów już nie nadawano wcale…
Sytuacja druga, jeszcze bardziej irytująca, to podjęcie próby nakręcenia kontynuacji kultowego już serialu „Alternatywy 4”. Zebrano wielu aktorów, co po 20 latach nie było łatwą sprawą, wymyślono odpowiedni scenariusz i… Nakręcono pierwsze trzy odcinki „Dylematu 5” na próbę, czyli żeby sprawdzić oglądalność – a ta nie była najwyraźniej aż tak wysoka, więc powiedziano grupie tych uznanych aktorów, żeby się w dupę pocałowali, bo dalszej części scenariusza realizować nie będą mieli okazji… Jak dla mnie to skandal!
I ostatni przykład, tu dużo bardziej kontrowersyjny, ale wpisujący się w tę tendencję. Po jakiś 20 latach w TVP zreflektowali się, że za małą oglądalność (sami ciągle przenosili na co raz to gorszą porę emisji) ma serial „Moda na sukces” i choć w 2014 roku widzowie mogli świętować emisję odcinka nr 6000, to z końcem tegoż roku emisja w publicznej telewizji została zakończona (odcinek nr 6047 wyemitowano 9 grudnia i na tym koniec emisji) – a widzowie niech spadają na szczaw, czy gdzie im tam wygodnie… Odcinków jest jeszcze sporo (u nas emisja była opóźniona o jakieś 3 lata względem odcinków bieżąco kręconych), których Polacy już nie zobaczą w TVP, bo serial jest ciągle produkowany. Co prawda ja tam nie mam potrzeby, aby ta emisja szła nadal, ale też nie jestem jej przeciwny, bo wiem, jak ważne to może być dla starszych osób, które głęboko zżyły się z bohaterami tej opery mydlanej. I tak sobie wówczas pomyślałem: może któraś z mniej popularnych stacji prywatnych skusi się i podejmie emisję kolejnych odcinków, wszak w dobie DVB-T wszystkie kanały mają zbliżony zasięg i może dla nich nie będzie to zbyt mała oglądalność? Minęło kilka miesięcy i co prawda klasyczna telewizja nie podchwyciła tematu, ale o dalsze odcinki zadbała internetowa ipla i tam można kontynuować oglądanie tego tasiemca z USA, choć nie wiem, jak długo pociągną ten temat.
Przykładów pewnie można tak mnożyć, ale szkoda czasu – każdy ma pewnie własne przemyślenia i wie, że TVP to nie jest komercyjna stacja i nie powinna za wszelką cenę się z takimi kanałami ścigać! Zapraszam też do lektury drugiej części.


TVP mocno nabiła sobie oglądalność emisją pierwszego sezonu programu pt. „Rolnik szuka żony”.
Ludzie nie płacą abonamentu – tutaj sprawa jest „głębsza”, bo niekiedy płacić trzeba nie mając w domu telewizora. To dowalmy jeszcze za radio, telefony, komputery – i tak nikt nie zapłaci, bo nie widzi w tym sensu. Dlaczego mam finansować telewizję, od której stronię?
Marcin K. ostatnio opublikował…Telefon gadżet
Jak ktoś nie ma telewizora, nie musi płacić za telewizję, ale za radio jest wtedy odrębny abonament. Za komputery już płacimy w dodatkowych podatkach od nośników danych.
Grzegorz Deuter ostatnio opublikował…Pomysły na oszczędzanie – ważny początek
Obecnie płacenie abonamentu RTV jest wspieraniem propagand, podobnej do tej, która istniała za komuny. Brak rzetelnych informacji, śmieciowe programy, brak jakichkolwiek dziennikarskich autorytetów.
Abonament powinien zostać zniesiony, jest bowiem kolejnym podatkiem narzucanym na Polaków.
Sprywatyzować TVP i PR, wtedy właściciele będą mogli urządzać sobie prywatny folwark polityczny, nie zasilany przez ogół.
Artur ostatnio opublikował…Dobra zmiana – level 2017
Ten tekst jest z 2015 roku. Tymczasem mamy teraz 2017 rok i to co się dzieje w polskiej telewizji woła o pomstę do nieba. Niestety lepiej nie będzie, a będzie drożej, bo przecież telewizję trzeba z czegoś finansować, a abonament budzi powszechny sprzeciw. Będzie więc nowy, powszechny parapodatek najprawdopodobniej pobierany od każdego płacącego podatki obywatela. Myślę, że dziś serial „Dylematu 5” miałby sporo więcej widzów, bo czasy zaczynają przypominać te oglądane w serialu „Alternatywy 4”.
Bartek z Blogowanie.xyz ostatnio opublikował…SSL na blogu – musisz to mieć!
Słuszne spostrzeżenia, niby stary tekst, a potrafi na nowo zaintrygować do przemyśleń 🙂
Grzegorz Deuter ostatnio opublikował…Moja podróż przez Europę – podsumowanie
Moda na sukces jest dostępna na player.pl, jakby ktoś chciał pooglądać 🙂
Moda na sukces zawsze na propsie! :))
Od jakiegoś czasu nie oglądam TVP i dobrze mi z tym. W ogóle mało oglądam TV. To przykre, że telewizja tak traktuje ludzi. Telewizja powinna być dla ludzi a nie ludzie nie dla telewizji. Podobnie z resztą jak z politykom. Jestem w stanie zrozumieć dużo, ale są pewne granice. Tak, tak biznes rządzi się swoimi prawami, jednak to ludzie powinni być na pierwszym miejscu a nie pieniądze. Och… smutne to wszystko i przykre.