Pomysły na oszczędzanie – ważny początek

Oszczędzanie pieniędzy w celu uzyskania wolności finansowejTym wpisem rozpoczynam cykl tematycznych wpisów, które co pewien czas będą starały się dostarczyć Wam sporą dawkę przydatnej wiedzy. Tyle się o tym oszczędzaniu pisze w sieci, że staje się ono już dla niektórych wręcz modą. Ale po co oszczędzać, jaki jest cel? No właśnie – trzeba zdefiniować cel, bez tego większość czynności nie ma dla nas sensu, a gdy brak widocznego sensu to i nie wkładamy w to wysiłku, zero zaangażowania.

 Po co nam to oszczędzanie?

 Wiele zależy od punktu startowego. jeśli należysz do większości, czyli jesteś chodnikowcem (człowiekiem żyjącym od wypłaty do wypłaty, bez zaplecza finansowego), to być może korzystasz też z karty kredytowej, masz zadłużenie – a to jest przeciwieństwo oszczędzania. Zatem w takiej sytuacji pierwszym krokiem powinno być pozbycie się zadłużenia. Kiedy już wyjdziesz na zero, łatwiej będzie rozpocząć właściwy etap polegający na gromadzeniu środków (na przykład na koncie oszczędnościowym w banku) dzięki w miarę regularnym kolejnym wpłatom. Taki zapas gotówki można nazwać poduszką bezpieczeństwa (funduszem awaryjnym), im większa, tym mamy spokojniejszy sen, bo nie musimy już się martwić nieprzewidzianymi wydatkami, jak naprawa samochodu itp.

Fajnie, gdy uda nam się uzbierać taką kwotę, jaka odpowiada kilkumiesięcznym wydatkom na życie – to bufor bezpieczeństwa w razie utraty pracy. Dzięki niemu jesteśmy bardziej odporni psychicznie, nie dajemy się bezwzględnie wykorzystywać przez przełożonych, którzy tylko na to liczą i będą zmuszać do zostawania po godzinach (najczęściej bez dodatkowego wynagrodzenia). A pamiętaj, że kryzysy w życiu się pojawiają właśnie po to, by mieć okazję do wyciągnięcia wniosków z wcześniej popełnianych błędów – mimo to lepiej być na sytuacje awaryjne choć po części przygotowanym, łatwiej się po nich otrząsnąć i iść dalej z nową dawką motywacji.

Kolejne cele, jakie możemy sobie postawić, to oszczędzanie np. na wyjazd w czasie urlopu (ten przykład nazywany jest czasami odroczoną gratyfikacją, która jest przeciwieństwem postawy „chcę tego tu i teraz”). Inne przykłady to zdobycie początkowego wkładu na pozyskanie kredytu mieszkaniowego (to już nie te czasy, gdzie banki oferowały kredyt na 100% wartości mieszkania), kupno samochodu (jeśli jest on nam faktycznie niezbędny, a nie po to, że chcemy tylko pokazać innym, że nas na niego niby stać – bo w praktyce „Zbyt wielu ludzi wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, aby zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubi” – Will Smith).

To są cele średniego pułapu, bo średniookresowe. Jest też cel bardziej ambitny – długoterminowy, czyli zbudowanie własnej prywatnej emerytury (ta od ZUSu raczej nie zagwarantuje nam w przyszłości sensownego przeżycia). Wersją „turbo” prywatnej emerytury jest wolność finansowa, czyli w okresie znacznie poprzedzającym wiek emerytalny uzyskanie takiego pułapu pieniędzy, że jesteśmy w stanie utrzymywać się bez pracy z samych odsetek (zysków ze stabilnych form inwestowania, które po opodatkowaniu i uwzględnieniu inflacji nie uszczuplą nam kapitału pracującego na owe odsetki).

Do każdego z tych etapów warto dążyć, może nie każdy będzie w stanie osiągnąć wolność finansową, ale jakiś tam nawet skromniejszy plan emerytalny przyda nam się na ostatnie lata życia na pewno!

Czy jeszcze masz wątpliwości co do podjęcia wyzwania, że warto jednak zacząć oszczędzać? Może Woody Allen Cię przekona: „Pieniądze są lepsze od biedy, chociażby ze względów finansowych”. A jeśli ten argument jest zbyt ogólny i do Ciebie nie przemawia, to powiem tak: panowie – wasz wyższy stan konta poprawia też pewność siebie w stosunku do kobiet! Nie czekaj na odpowiednią chwilę, na kolejne postanowienie noworoczne – najlepszym momentem jest zacząć oszczędzać już dziś!

 Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia

 Nie ma jednego optymalnego zestawu reguł dotyczących oszczędzania i trzeba mieć tego świadomość! Rób to, co sprawdza się u Ciebie i perspektywicznie posuwa Twoje działania do przodu. Inaczej podchodzi się do oszczędzania, będąc młodym kawalerem „na dorobku”, a inaczej także np. samotnym, ale doświadczonym życiowo płacącym alimenty (choć w obu przypadkach może być wiele wspólnych reguł). Bardziej odmienne reguły będą stosować zapewne kilkuosobowe rodziny. A jeszcze w inny sposób do oszczędzania będzie podchodził ktoś, kto już ma zasobny portfel, bo taka osoba już myśli w innej skali – a skalą każdego jest przeciętna stawka za godzinę życia (czyli możliwa do przeliczenia na pracę zarobkową).

Podam tu dwa przykłady, student o zerowym stanie konta oszczędnościowego może wycenić swoją godzinę życia na 5-10 zł i jest w stanie poświęcić np. 10 minut, aby poszukać w sieci najlepszej oferty kupna podręcznika do danego przedmiotu, bo może na tym zyskać powiedzmy 5 zł – dla niego 5 zł w 10 minut, to dużo, skoro wie, że normalnie mógłby zarobić maksymalnie 10 zł w godzinę, pracując gdzieś dorywczo. Z kolei doświadczony biznesmen (nie mówię tu o milionerach), który wyceni swoją godzinę pracy na 100 zł, nie będzie zużywał 10 minut, żeby oszczędzić owe 5 zł dzięki wyszukaniu najlepszej oferty, bo to dużo poniżej jego możliwości zarobkowych. Co zrobi ów biznesmen, który dowiedział się właśnie, że dana książka mu się przyda? Wejdzie na allegro, wpisze tytuł książki, kliknie filtr sortowania „od najniższej ceny z przesyłką” i pierwszą z brzegu opcję wybierze jako „kup teraz”, w ciągu minuty załatwi cały zakup włącznie z płatnością.

Jaki z tego wniosek? Jest ich nawet kilka! Po pierwsze należy szanować swój cenny czas, bo jego kupić się nie da (a cenny jest na tyle, na ile jesteśmy go w stanie wycenić – stąd przykład studenta i biznesmena z doświadczeniem). Po drugie – ta procedura wykonana przez biznesmena jest i tak cenowo zbliżona do optymalnej i trudno będzie znaleźć tańsze rozwiązanie, nawet poświęcając więcej niż 10 minut na poszukiwania tańszej oferty w którejś z księgarni (porównywarki cen są świetne i warto z nich korzystać, ale nie zawsze mają pełny przegląd rynku). Być może w przypadku jednej książki jakieś 2-3 złote taniej gdzieś trafimy, a może też podejdziemy do tego, jak do zakupów hurtowych, kupując kilka książek z jedną przesyłką? To też dobra sztuczka optymalizacji wydatków. Ale to dobre dla tych, którzy są na początku drogi, bo dużo się uczą przy poszukiwaniu możliwości do oszczędzania, a czasu mają aż nadto. Natomiast biznesmen już przebył ten etap wiele lat wcześniej i może teraz pozwolić sobie na machnięcie ręką na te dodatkowe 2-3 zł, bo wie, że i tak oszczędnie wykonał procedurę (w porównaniu np. do cen w typowej księgarni pokroju stacjonarnego empiku), a zaoszczędził sporo swojego cennego czasu.

Jest jeszcze trzeci wniosek z tego przykładu – zdecydowanie warto czytać książki i wie o tym doskonale ów biznesmen, bo przekonało go doświadczenie własne jak i praktycznie wszystkich bogatych, o których wcześniej słyszał lub o nich czytał!

Podobnie bywa z jedzeniem – np. zamówić pizzę czy zrobić samemu (nawet, jeśli umiemy ją sprawnie przygotować)? Tu są dwa rozwiązania – pierwsze z nich to uzasadnienie, że gotując samodzielnie, wykorzystamy najlepsze, zdrowe produkty, wiemy, co jemy i to popieram. Ale jeśli jedynym argumentem za samodzielnym przyrządzeniem pizzy ma być to, że wyjdzie taniej, to z tym się nie zgodzę. Taką pizzę przygotowuje się nie w kilka chwil (ciasto, sos, krojenie składników, sera) to wszystko trwa włącznie z czasem wypieku, nadzorowania, żeby nie przypalić (no i np. przy elektrycznym piekarniku to też spore zużycie energii, która za darmo nie jest). A teraz do kosztów doliczmy sobie czas, w przeliczeniu na naszą stawkę godzinową. Czy nadal tak bardzo atrakcyjnie cenowo będzie samodzielnie zająć się pizzą? Zwłaszcza jeśli nie ma się do tego takiego talentu, jak najlepszy ekspert od pizzy w mieście (bo zwykle zamawiając coś do jedzenia, staramy się wybrać to, co najsmaczniejsze). Myślę, że lepiej sięgnąć po telefon. Choć w ogólności zachęcam do samodzielnego gotowania, bo zdrowie jest najważniejsze i pewną część wolnego czasu warto poświęcić na zadbanie o zdrowie! Polecam cały cykl na temat oszczędzania.

Facebooktwittergoogle_plus

3 komentarze

  1. Darek M. 3 września 2015 Odpowiedz
  2. Asia 10 października 2016 Odpowiedz
  3. Zielona Małpa 10 października 2016 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge