W poszukiwaniu idealnego białka – David Minkoff

idealne białkoChoć zajmuję się zdobywaniem wiedzy w zakresie dbania o zdrowie, to muszę przyznać, że na temat białka w życiu człowieka oczy otworzyła mi dopiero książka „W poszukiwaniu idealnego białka”, którą napisał doktor nauk medycznych David Minkoff.

Do tej pory wszędzie trafiałem na co najwyżej informacje o podziale składników żywności na 3 dominujące grupy: węglowodany, białka i tłuszcze. Najwięcej mówi się o węglowodanach, że jest ich za dużo w diecie przeciętnego człowieka korzystającego w dużym stopniu z żywności przetworzonej (przykładowo pieczywo zawiera dużą ilość węglowodanów złożonych). O tłuszczach informacji pojawia się ostatnio nieco więcej, wiemy więc, że wbrew mitom wypromowanym w XX wieku – nie wszystkie są tak szkodliwe, jak to nam się wmawia (zjadanie tłuszczu nie oznacza, że będziemy tłuści, czyli otyli).

Białko białku nierówne, czyli o aminokwasach słów kilka

Jednak o białkach wspomina się mało – bo niby mamy ich pod dostatkiem (głównie chodzi o mięso, ewentualnie rośliny strączkowe), w sam raz dla naszych potrzeb. Jedynie zaznacza się przy okazji, że wegetarianie mogą mieć utrudniony dostęp do niektórych składników białkowych (a nie tylko niedobory witaminy B12). Jednak białko białku nierówne! Nie wystarczy słuchać się głupkowatych porad dietetyków, którzy jedyne co wiedzą, to wagowe ilości białka w danym produkcie spożywczym i informują, ile powinniśmy białka spożywać dziennie.

Po pierwsze spożywanie białkowych produktów nie oznacza, że organizm może z niego w prosty sposób skorzystać. Struktury białkowe są przeróżne i każde stworzenie posiada własne potrzeby na poszczególne składniki. Białka są złożonymi cząsteczkami biologicznymi, które składają się z pierwotnych budulców, jakimi są aminokwasy.

Zjedzenie np. mięsa oznacza, że organizm człowieka musi je najpierw strawić (o ile potrafi, a jeśli nie w pełni, to nieco ułatwia nam to wstępna obróbka potrawy mięsnej). Po strawieniu białko rozkładane jest na poszczególne aminokwasy i z nich organizm według tylko jemu znanych priorytetów zaczyna budować od początku odpowiednie białka, z których może potem regenerować własny organizm (tu mamy analogię z cholesterolem – bo ten też jest najpierw rozkładany, a potem wytwarzany od nowa w takiej postaci i ilości, jaka jest potrzebna komórkom ludzkiego ciała – dlatego nie ma co bać się zjadania większej liczby jajek).

I tu wkracza ze szczegółowymi informacjami David Minkoff, podając nazwy 8 niezbędnych aminokwasów, z których wszystkie brakujące, a niezbędne do budowy białek organizm człowieka sam sobie wytworzy.

Suple z siłki to kiepski pomysł

Niestety w tym miejscu pojawiają się schody i cała wiedza dietetyków upada. Dlaczego? Jeśli w danym produkcie żywnościom zabraknie jakiegoś typu (jednego lub kilku z tych 8 niezbędnych) aminokwasu, to organizm nie może zbudować aktualnie potrzebnego mu typu białka, a pozostałe aminokwasy będące w nadmiarze mogą nie zostać wykorzystane. To dlatego bardziej świadomi zauważają różnice i np. wskazują na lepsze lub gorsze źródła żywości zawierające białka. Dobrym pomysłem wydaje się spożywanie jajek.

Ten sam problem dotyczy też odżywek białkowych znanych każdemu stałemu bywalcowi siłowni. Problem w tym, że te tanie, sprzedawane wręcz na beczki produkty białkowe (suplementy dla bywalców siłowni) mogą zaoferować zazwyczaj tylko od 1 do kilku aminokwasów (zamiast pełnego kompletu 8 niezbędnych i to w odpowiednich proporcjach) – stąd ich nadmierne spożycie powoduje raczej dostarczanie pustych kalorii w konsekwencji prowadzących do nadwagi…

W książce znajdziemy tabelę, w której pojawia się procentowy stopień wykorzystania aminokwasów z białek poszczególnych produktów spożywczych. O ile jajka mają ten wskaźnik na poziomie 48% (przy czym wysoka temperatura przy ich obróbce może zmniejszać skuteczność dostarczania nie tylko aminokwasów ale i witamin), to już np. spirulina tylko 6%.

Czy istnieje idealny zestaw aminokwasów?

Autor uważa, że niedobór pełnej gamy aminokwasów jest przyczyną (choć zapewne nie jedyną) takich chorób jak: fibromialgia, zespół przewlekłego zmęczenia, depresja, osteoporoza, toczeń, RZS, zaburzenia snu. Dotyczy to też raka czy chorób Parkinsona i Alzheimera. Dlatego nie można mówić, że białko powinno interesować jedynie tych, którym zależy na masie mięśniowej! Z powodu wymienionej listy chorób (opisanych szerzej w poszczególnych rozdziałach) zachodzi potrzeba właściwego zaopatrywania naszego organizmu w pełen komplet aminokwasów w odpowiednich proporcjach. I taki właśnie suplement po latach badań zaproponował autor książki. Mowa o PerfectAmino (w Polsce sprzedawany pod nazwą OctAmino marki Visanto) – charakteryzuje się 99% wykorzystaniem zawartych w tym smacznym proszku (są 2 smaki do wyboru) aminokwasów – a to z kolei sprawia, że jest to suplement diety, który prawie nie dostarcza kalorii, bo prawie całość jest w pełni wykorzystywana do bieżącej odbudowy zużywającego się organizmu.

Ów suplement jest używany nie tylko przez sportowców, ale dopiero lektura całej książki jest w stanie przekonać czytelnika, że mimo wysokiej ceny warto sięgnąć po taki dodatek do żywności (dzienna dawka to zaledwie 5g w pełni przyswajalnych aminokwasów). Jerzy Zięba uznał, że gdyby danego dnia miał zrezygnować z innych suplementów, a zostawić tylko jeden, to wybrałby właśnie OctAmino – to dlatego książka sprzedawana jest przez sklep z produktami marki Visanto.

Polecam lekturę, choć mam sporo zastrzeżeń co do jakości tłumaczenia z angielskiego. W przypadku kilku zdań złożonych wyraźnie składnia jest niepoprawna, co prowadzi do merytorycznych błędów – gdyby posługiwać się wyłącznie interpretacją poprawnej polszczyzny a nie logiką i wiedzą nabytą z innych źródeł. To główna wada wydawnictwa, które wypuszcza książki (po słabej korekcie – w tym najnowszą pozycję Zięby „Ukryte terapie część 3”) oferowane w sklepie ukrytetearpie.pl.

Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.