Pracuj mądrze a nie ciężko!

Pracuj mądrze, a nie ciężko - biznesmen, który staje się inwestoremPewnie wiele razy już czytaliście to motto, aby pracować mądrze a nie ciężko i to prawda. Ale ja bym dodał, że na sukces finansowy warto popracować mądrze i ciężko przez pewien czas, ale tylko wtedy, kiedy budujemy własny biznes – nie cudzy, bo to nie ktoś ma być dzięki nam bogaty (tzn. może, jeśli to nasz klient, a nie pracodawca, który oferuje nam wyłącznie pensję i opłaty za nadgodziny) – to my powinniśmy zyskiwać, jako pracodawcy, jeśli zdecydujemy się zatrudnić innych. Teraz widzisz, to jest ten kierunek, w którym warto podążać (być pracodawcą), a ponieważ zdecydowana mniejszość tak robi, to postaraj się do owej bogatszej mniejszości dołączyć. Nikt nie mówi, że będzie łatwo, ale poszukać swojej drogi szybkiego ruchu zawsze warto, wcześniej odpowiednio się do tego przygotowując.

Tworzenie własnego biznesu (jednoosobowego lub z wieloma pracownikami) to coś, co powinno dać nam nie tylko duże dochody ale i satysfakcję. A wtedy łatwiej o ciężką pracę i motywację do niej. Przy czym nie do ZUSowego wieku emerytalnego mamy tak ciągnąć. Na tym polega plan, na jakim oparł swoją drogę MJ DeMarco autor książki „Fastlane milionera”. Tytułowe hasło książki określa wspomnianą wyżej drogę szybkiego ruchu – to ona pozwala osiągać większe zarobki, niż nawet świetna etatowa praca (bo ta zwykle ma swoje ograniczenia). Stworzenie dobrej firmy, świetnego produktu pozwala na uzyskanie w pewnym momencie wolności finansowej, czyli sytuacji, w której mamy już taki dochód (nazywany zwykle pasywnym, bo nie trzeba w niego wkładać swojej pracy, aby ciągle się pojawiał na naszym koncie), że nie musimy już pracować do końca życia – wymarzona sytuacja, prawda? Ale po kolei.

Spora część społeczeństwa, to według DeMarco tzw. chodnikowcy, ludzie bez zaplecza finansowego, żyjący od wypłaty do wypłaty, czasem na umowie zleceniu (czyli tzw. umowie śmieciowej, bo nie z wyboru a z braku innych możliwości). Utrata pracy w ich przypadku bywa krytycznie trudną sytuacją. Nieco lepiej powodzi się przeciętniakom, tzw. ludziom będącym na ścieżce slowlane. To typowi pracownicy na etacie, którzy nawet są w stanie pewną część swoich comiesięcznych dochodów odłożyć (nazywam to racjonalnym oszczędzaniem, o tym jest właśnie cykl moich publikacji Pomysły na oszczędzanie). Na przykład sędziowie, profesorowie, lekarze – potrafią nawet żyć na niezłej stopie finansowej, ale wielu z nich jest tylko trybikiem w ogromnej maszynie i zwykle pracują więcej niż 40 godzin tygodniowo, aby do czegoś dojść (np. do profesury). Tacy ludzie są potrzebni, to oczywiste, podobnie jak kasjer w sklepie – każdego trzeba szanować na równi. Ale jeśli masz wybór i go zauważasz, to możesz spróbować innej drogi, dzięki której będziesz miał szansę należeć do grupy górnych 3% ludzi – tzw. elity (oceniając ludzi finansowo, intelektualnie, a przede wszystkim na podstawie poziomu zadowolenia z życia).

Trudno bowiem być w pełni zadowolonym ze swojego życia, stale martwiąc się o rachunki i raty kredytów do opłacenia, czyli o kiepski stan swojego konta.

Według znanego autora książek na temat sukcesu osobistego, Roberta T. Kiyosakiego można wprowadzić podział ludzi na cztery grupy pod względem podejścia do zarabiania (stąd tytuł jednej z jego książek „Kwadrant przepływu pieniędzy”). Pierwsza grupa oznaczona literą P – to pracownik etatowy (lub na umowie śmieciowej). Druga grupa ma oznaczenie S i dotyczy osób samozatrudnionych – ot np. drobny usługodawca, nie ma nad sobą szefa, ale też i nikogo nie zatrudnia. W obu tych grupach mogą być zarówno chodnikowcy jak i podążający ścieżką slowlane, bo cechą wspólną jest to, że ich zarobki są zwykle proporcjonalne do poświęconego czasu pracy. Problem w tym, że wolnego czasu, który możemy przeznaczyć na pracę w ciągu miesiąca nie mamy zbyt wiele, stąd pojawia się sufit, swojego rodzaju blokada maksymalnych dochodów. Jak twierdzi DeMarco: wymieniając siłę życiową na pieniądze, wykonujemy to zazwyczaj niechętnie, bo słabym interesem jest pięć dni niewolnictwa za dwa dni wolności w tygodniu… Owszem, ciut więcej zarobimy, jeśli dłużej zostaniemy w pracy, ale to oznacza wzrost poziomu naszego zniewolenia pracą zarobkową.

Rozwinięciem samozatrudnienia (które ma tę cechę, że nie mamy nad sobą przełożonych) jest kategoria B, czyli biznesmenów – osób prowadzących własną firmę, w której zatrudniają ludzi (to nieistotne czy na etacie, czy tylko zlecając im pojedyncze zadania – wszystko zależy od tego, co w danym momencie się opłaca). W ten sposób przedsiębiorca-biznesmen kupuje czas innych ludzi, ważne jest jedynie to, aby każdy zatrudniony przynosił firmie więcej dochodu, niż sam otrzymuje wynagrodzenia. I to jest kierunek, jaki obrał DeMarco i nazwał go Fastlane (droga szybkiego ruchu). Tylko w tej opcji nie ma sufitu zarobków dla właściciela dobrze prosperującej firmy. Trzeba mieć jednak świadomość, że pierwszy okres dla biznesmena jest dużo trudniejszy niż codzienna wegetacja życiowa osób z kategorii P i S. Ponadto nie każdy biznes musi się udać, to ryzyko zawsze istnieje, ale nikt nie zabrania nam próbować drugi, trzeci raz z innym podejściem, w innych branżach – ze stale wzrastającym doświadczeniem.

No to niby jak to jest? Biznesmen przecież jest jeszcze bardziej zaangażowany w rozwój swojej firmy, więc jego poziom niewolnictwa bywa skrajnie wysoki. Tak, zgadza się, ale jest to działanie zgodnie z określonym celem. W pewnym momencie firma może rozrosnąć się do tego stopnia, że przynosi już znaczące dochody, a do tego jesteśmy w stanie zatrudnić zastępców, którzy będą nadzorować jej działalność bez naszego udziału (lub z minimalnym wkładem czasu na nadzór działań kadry kierowniczej). To jest punkt zwrotny, zaczynamy należeć do czwartej grupy określanej przez Kiyosakiego literą I – inwestorów. Inwestor, to ktoś, kto np. może przejmować już kolejne firmy za zgromadzony wcześniej majątek, rozwijając swoją firmę przez tzw. akwizycję (przejęcia mniejszych graczy). Może też inwestować środki w zupełnie inne branże, stając się kluczowym udziałowcem w innych firmach.

Może to być także rozumiane w inny sposób. Inwestowanie może polegać na sprzedaniu dobrze prosperującej już firmy (jeśli jej cena będzie na wystarczającym poziomie), a następnie zwykłym nabyciu akcji i obligacji kilku spółek na giełdzie papierów wartościowych, część środków ze sprzedaży firmy może znajdować się na lokatach bankowych i w funduszach inwestycyjnych, a inną można przeznaczyć na zakup gruntów i lokali na wynajem (więcej o inwestowaniu w specjalnym cyklu). Odpowiednia dywersyfikacja takiego portfela zapewnia jego dość solidne bezpieczeństwo i w miarę przewidywalny długoterminowo zakres zysków, które po uwzględnieniu podatków i inflacji możemy wydawać, nie tracąc jednocześnie bazowej puli środków (kapitału, który pracuje na utrzymanie naszej wolności finansowej). A na co nam niezależność finansowa? To możliwość kupienia sobie wolnego czasu na przyjemności bez potrzeby obowiązkowego wstawania każdego ranka do niezbyt lubianej pracy! Wystarczający argument?

I tu ważna uwaga – ten typ inwestowania zwykle służy do zachowania zgromadzonego wcześniej majątku, a nie do jego zbudowania, o czym marzy wielu początkujących graczy giełdowych. Takie marzenia rzadko się spełniają przez zwykłe handlowanie akcjami (poza drobnymi wyjątkami, np. gdy ktoś inwestuje, dysponując cudzym kapitałem, to przykład ludzi tworzących fundusze inwestycyjne – czyli tak naprawdę specyficzną formę biznesu).

Nie każdy nadaje się do skutecznego przejścia przez wszystkie cztery fazy, ale zyskując wiedzę o takim podziale społeczeństwa, masz większy wybór, rozumiesz podstawy mechanizmów i możesz podejmować próby eksperymentowania z różnymi podejściami. Wiedza to potęga, daje Ci przewagę nad innymi, o ile odpowiednio wdrażasz ją w swoje życie. Większość nawet po przeczytaniu tego tekstu nic w swoim życiu nie zmieni – tak było, jest i będzie, wszak nie da się zorganizować świata tak, aby skutecznie funkcjonowali w nim sami inwestorzy. Ale zawsze możesz zechcieć przemyśleć podane tu informacje i sugestie i zacząć podążać do Top 3% elity finansowej.

Facebooktwittergoogle_plus

14 komentarzy

  1. Adam 15 września 2015 Odpowiedz
    • Grzegorz Deuter 15 września 2015 Odpowiedz
      • Adam 16 września 2015 Odpowiedz
        • Grzegorz Deuter 16 września 2015 Odpowiedz
  2. Dotko 13 listopada 2015 Odpowiedz
  3. Michał 5 maja 2016 Odpowiedz
  4. Lektury 8 sierpnia 2016 Odpowiedz
  5. Pauline 8 listopada 2016 Odpowiedz
    • Grzegorz Deuter 8 listopada 2016 Odpowiedz
      • Ania Ulanicka 10 kwietnia 2017 Odpowiedz
  6. Dominik 11 kwietnia 2017 Odpowiedz
  7. Bielecki.es 19 września 2017 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge