To już nie pierwszy mój wpis, w którym starałem się naświetlić problemy współczesnej cywilizacji dotyczące zdrowia ludzi, np. tutaj. Trudno dziś o naturalne formy upraw i późniejszego przetwarzania żywności. Przykładem mogą być badania herbat, które bardzo często (w połowie przebadanych przypadków) zawierały pestycydy, ale nie tylko. Natrafiono też na szkodliwy dla zdrowia ołów i inne metale ciężkie jak arsen, kadm i rtęć. I tu głupim wydaje się tłumaczenie, że są to zwykle dopuszczalne normami ilości. Kto i jak ustala te normy – tego już nikt nie drąży, podobnie jak tego ile dziennie i przez ile lat w organizmie takie małe dawki choćby rtęci się odkładają…
Nawet wydawałoby się tak zdrowe owoce jakimi są jabłka (a Polska jest potentatem w ich produkcji) mogą nie być dla naszego organizmu najlepszym pożywieniem. W raporcie z 2024 roku na temat zawartości pestycydów wykazano, że w jabłkach sprzedawanych w Lidlu znaleziono mieszankę aż 9 różnych pestycydów. To nowoczesny sposób, jak obejść problem spełnienia norm zawartości poszczególnych pestycydów. Nikt jednak nie bada (stąd brak norm), jaki wpływ ma połączenie w produktach spożywczych kilku różnych chemicznych substancji…
Do wyboru, do koloru, a może i z bąbelkami?
Bardziej oczywiste od problemów z jabłkami wydają się barwniki stosowane w żywności (wyłącznie po to, aby bardziej przyciągnąć wzrok kupujących – np. dodawanie związków aluminium do cukrowych kulek o srebrzystym kolorze stosowanych jako posypka/dekoracja do tortów itp. słodyczy) czy choćby słodziki. Jak się okazuje osoby spożywające żywność przetworzoną, w której do produkcji użyto sztucznych słodzików mają wyższe ryzyko zachorowania na raka, a ponadto o 40% zwiększają ryzyko chorób serca.
Mało kto wie także, że tak promowane u nas w ostatnich latach prosecco jest alkoholowym napojem o wątpliwej jakości ze względu na różnorakie toksyny zawarte w tym trunku. W badaniu z 2019 roku wykazano, że każda z 12 przebadanych butelek, w tym wina organicznego, zawierała nawet sześć różnych substancji, tj. siarczynów, herbicydów czy fungicydów.
Z kolei o najbardziej zatrutych powszechnych produktach spożywczych, jakimi są warzywa i owoce można przeczytać w rankingach z 2022 oraz z 2024 roku. W pewnym stopniu jesteśmy w stanie zmniejszyć liczbę chemikaliów (jedynie z wierzchu), ozonując warzywa i owoce lub mocząc je w wodzie z dodatkiem sody (najlepsze rezultaty daje połączenie obu metod, co potwierdzają badania naukowe). Jednak trzeba mieć świadomość, że z wnętrza warzyw i owoców nie usuniemy np. metali ciężkich, jeśli rosły one na zatrutej glebie.
Fałszowanie składów żywności i odzieży
Bardzo problematyczne jest dziś robienie zakupów, bo możemy najzwyczajniej zostać oszukani przez producentów, którzy fałszują żywność. Najczęściej na etykietach podaje się nieprawdziwe informacje o składzie, umieszczając w produkcie gorszej jakości składniki od deklarowanych. Dzieje się tak między innymi z miodami, czy oliwą z oliwek. Ale nie tylko chodzi o same składniki lecz też o ich pochodzenie, a raczej jego ukrywanie – że wyprodukowano je poza Unią Europejską (Chiny, Ukraina itp., gdzie nie ma wystarczającej jakości kontroli, a dozwolone są np. bardziej szkodliwe środki ochrony roślin).
Okazuje się, że nie tylko żywność jest fałszowana, ale także ubrania i nie chodzi tu o podróbki znanych marek, gdzie płaci się w dużym stopniu za metkę danej marki. Mowa o fałszowaniu składu surowcowego, czyli z czego wyprodukowano daną odzież (ukrywa się sztuczne, czasem dominujące dodatki, podając jedynie naturalne składniki). I tu ciekawostka, bo kilka z niewielu przypadków (jak na skalę świata), jakie wykryto, ukarano i to przez polski urząd (UOKiK) czasem nawet sporymi kwotami – rekord to 3,8 mln zł.
Gdzie jeszcze możemy się naciąć na współczesną chemię?
W niektórych przypadkach wydaje nam się, że stosowanie chemicznych środków jest w pełni uzasadnione. Np. gdy mowa o dbaniu o zdrowie zębów, gdzie reklamy telewizyjne przez wiele lat stworzyły w naszych umysłach obraz zabijania wszelakich bakterii, które mogą powodować problemy ze zdrowiem zębów czy powodować przykry oddech. I na to prócz szczotkowania i nitkowania zębów zalecają wszelkiego typu płukanki. Jak się okazuje, nie jest to na dłuższą metę najlepsze rozwiązanie – bo co prawda te płyny mają właściwości przeciwbakteryjne, ale to nie jest tak, że zabiją je wszystkie. Niektóre z nich są bardziej odporne i jeśli wybijemy ich konkurencję stałą dezynfekcją jamy ustnej, to szybko poszczególne szczepy silniej się rozmnożą. A jak się okazuje, niektóre z tych szczepów łączone są z dwoma typami nowotworów! Warto więc pójść w przeciwną stronę i dbać o szczepy, które trzymają w ryzach wspólkolonizatorów jamy ustnej.
A na koniec jeszcze jedna ciekawostka, na którą należy zwrócić uwagę. O plastiku w żywności (w formie tzw. mikroplastiku) słyszał chyba każdy – wystrzegać warto się napojów, w tym wody z plastikowych butelek, zwłaszcza gdy poddano je działaniu wysokiej temperatury (np. przewożenie ich samochodem w upalne dni). Ale nie każdy zwraca uwagę na to, co stosuje w kuchni. A chodzi tu o szkodliwość stosowania desek do krojenia z tworzyw sztucznych (powinniśmy korzystać z drewnianych).

