Książkę „Obniż poziom kwasu moczowego”, której autorem jest David Perlmutter polecił w jednym z nagrań internetowych Jerzy Zięba. Już na jej pierwszych stronach znajdziemy ważny akapit z kluczowym pytaniem:
„Co jest czynnikiem łączącym otyłość, insulinooporność, cukrzycę, niealkoholowe stłuszczenie wątroby, nadciśnienie, chorobę wieńcową, udary, schorzenia neurologiczne (z chorobą Alzheimera włącznie), a także przedwczesne zgony?”
Odpowiedź jest prosta: wysoki poziom kwasu moczowego. A co może być jego powodem? We współczesnym świecie jest nim w przeważającym stopniu syrop glukozowo-fruktozowy dodawany powszechnie do bardzo wielu przetworzonych produktów spożywczych. Powodem tego jest niski koszt produkcji w stosunku do i tak niedrogiego cukru (sacharozy). Sprawa dotyczy głównie dużej ilości fruktozy w czystej formie (szkodliwej dla organizmu) i jest to wręcz problem społeczny. Należy tu pamiętać o tym, że nie chodzi o świeże owoce, które co prawda zawierają fruktozę, lecz w połączeniu z wieloma naturalnymi związkami (witaminy, minerały, błonnik), które spożywane wspólnie nie stanowią zagrożenia dla zdrowia przeciętnego człowieka.
Problem wysokiego poziomu kwasu moczowego to nie tylko sprawa dny moczanowej czy powstawania kamieni nerkowych – większość książki to nawiązania do publikacji naukowych, które z różnych stron wykazują szkodliwość kwasu moczowego występującego w nadmiarze. Wiele chorób rozwija się powoli (a sprzyja im ów kwas moczowy) i dają objawy dopiero w zaawansowanym stadium. Dlatego warto pilnować poziomu kwasu moczowego we krwi, aby zapobiegać powstawaniu takich wczesnych faz rozwoju chorób. Autor zaleca, aby nie przekraczać poziomu 5,5 mg/dl, nawet jeśli normy laboratoryjne są bardziej tolerancyjne.
Obniżaniu poziomu kwasu moczowego we krwi sprzyja regularne spożywanie większych dawek witaminy C (głupawe normy kilkudziesięciu mg na dobę określono tylko na potrzeby zapobiegania szkorbutowi, a w dzisiejszym zatoksycznionym środowisku organizm ma zwykle dużo większe potrzeby bieżące, a ewentualny nadmiar witaminy C bez problemu jest przez organizm wydalany). I tu paradoks: badania wykazują, że witamina C obniża poziom kwasu moczowego, który sprzyja powstawaniu kamieni nerkowych. Dlaczego więc uparcie lekarze promują tezę, że przy kamieniach nerkowych należy unikać suplementacji witaminą C? Takich absurdów w medycynie akademickiej jest sporo…
Autor podaje 5 kluczowych składników suplementacji pozwalających na obniżenie kwasu moczowego we krwi. Jedną z nich jest wspomniana wcześniej witamina C (500 mg dziennie). Kolejne trzy to kwercetyna (500 mg), luteolina (100 mg) oraz DHA (1000 mg) – czyli składnik zawarty w tłuszczach (większość tych substancji można znaleźć w wysokiej jakości produktach Visanto). Piątą substancją jest chlorella (1200 mg) – przy czym jeśli ktoś ma zamiar stosować tego typu suplement, to powinien on pochodzić z dobrego źródła, jakość i bezpieczeństwo stosowania są tu kluczowe. Z kolei nieco inną, lecz tak samo celowaną mieszankę na obniżenie poziomu kwasu moczowego zaprojektował Jerzy Zięba pod nazwą Amarid.
W kolejnych rozdziałach autor opisuje aspekty diety nakierowanej na spadek poziomu kwasu moczowego. I tu z pomocą przychodzą przede wszystkim niezwykle efektywne w tym zakresie wiśnie (można kupić mrożonki i je blendować), pomocne są także między innymi kiełki brokuła oraz orzechy włoskie. Co ciekawe autor poleca też prawdziwą kawę (choć jak wszystko z umiarem i nie chodzi tu o żadne napoje mleczne zabarwiane kawą!).
W książce obok informacji o suplementacji i licznych badaniach naukowych znajdziemy też sporo wiedzy na temat snu, ruchu i przede wszystkim wspomnianej wcześniej diety ukierunkowanej na trzymanie w ryzach poziomu kwasu moczowego.

