Co zrobić z tym całym syfem, które kiedyś nazywano żywnością?

Szkodliwe pestycydyTytuł tego wpisu nie tylko dla mnie jest pytaniem, na które nie potrafię odpowiedzieć. W Polsce (ale nie tylko) żywność i to nawet ta nieprzetworzona jest pełna chemikaliów, które nie powinny znaleźć się w naszym żołądku…

Wiele osób się tym problemem nie przejmuje, część nawet uparcie tkwi w przekonaniu, że nic takiego nie ma miejsca, bo „gdyby żywność była tak zatruta, to pewnie by ją wycofali ze sprzedaży albo trąbili o tym w mediach – a nic takiego nie ma miejsca”. Niestety nie wycofują, bo wiele przepisów z jednej strony jest niewystarczających, a z drugiej – kontroli wciąż jest za mało, a i kary za przekroczenia norm są znikome w porównaniu do całorocznych dochodów producentów.

Ponadto w mediach głównego nurtu pełno jest takich ostrzeżeń, lecz giną one w natłoku całej masy bzdurnych informacji, którymi karmi się mózgi społeczeństwa… Poniżej kilka takich przykładów linków do porażających wiadomości. Każdy z wskazanych artykułów warto przeczytać w całości, a czas na nie poświęcony nie będzie z pewnością zmarnowany.

Jako ciekawostkę można podać bardzo promowane dla zdrowia spożywanie szpinaku, jak się jednak okazuje najbardziej zatoksycznionego warzywa liściastego. Co roku publikowana jest tak zwana lista warzyw i owoców najbardziej zanieczyszczonych pestycydami. Ludzie tworzący te listy okresowo zmieniają część produktów w tych zestawieniach choćby po to, aby uatrakcyjnić wagę tego najnowszego zestawienia. To nie znaczy, że poprzednie produkty, których nie ma w najnowszym wydaniu rankingu, nagle stały się zdrowe. Choć ta brudna dwunastka dotyczy raportu międzynarodowego, to są też publikacje bliższe naszemu krajowi.

A jak to jest w Polsce, może na coś lepszego trafimy na bazarku?

Zwykle piszą o lokalnych produktach z okazji ich okresowego spożycia. Przykładem mogą być czereśnie. I nie chodzi tu wyłącznie o jakieś sprowadzane z innych krajów. Jak się okazuje i wśród naszych krajowych można natrafić na takie, które zawierały aż osiem pestycydów, w tym zakazane w UE substancje, jak ometoat. Ktoś może pomyśleć, że jak kupię na bazarku, to pewnie będzie bezpieczniej, niż z marketu (może pod kątem smakowym uda się trafić faktycznie coś lepszego) – ale i tu przychodzi rozczarowanie. Po zbadaniu krajowych sezonowych truskawek z bazarku okazało się, że znalazły się w nich pozostałości sześciu różnych pestycydów.

A może nie trzeba się przejmować, skoro używają tylko słowa „pozostałości”? Nie, bo spożywając je na co dzień, kumulujemy ich dawki, a pestycydy to silne trucizny (w końcu taki jest ich cel), które mogą się przyczyniać do rozwoju raka. Największym problemem jest to, że co prawda istnieją odpowiednie przepisy co do maksymalnych dopuszczalnych poziomów tych pozostałości (normy czasem bzdurnie zdefiniowane) konkretnej substancji, ale nie ma reguł odnoszących się do jednoczesnego użycia całego koktajlu takich trujących chemikaliów! Nic więc dziwnego, że jeśli dołożymy do tego produkty odzwierzęce nafaszerowane antybiotykami, to po prostu co bardziej światłe głowy stwierdzają, że nie wiadomo już co można bezpiecznie zjeść…

Wydawać by się mogło, że z niektórymi produktami, jak choćby cytryny, nie powinno być większych problemów. Ale ile osób każdego dnia wrzuca pasterek cytryny ze skórką do herbaty? Bezpieczniej jest ją jednak obrać ze skórki, a do tego dłonie po tym zabiegu obierania dokładnie umyć, bowiem skórka takich cytryn (i wielu innych owoców) pokryta jest imazalilem – środkiem grzybobójczym.

A jak inaczej osłodzić sobie życie?

A co dopiero mówić o produktach przetworzonych. Oto dwa przykłady z brzegu. Biała kiełbasa często widziana na wielkanocnym stole, która charakteryzuje się ogromną listą składników i wątpliwych dodatków. A może więc skorzystać z niby prozdrowotnych zalet jogurtów? To jak gra w ruletkę, skoro w prawie połowie z nich znajdują się szkodliwe pozostałości środków do dezynfekcji! Są w nich też duże ilości cukru. A skoro tak, to może warto szukać produktów, które zamiast cukru (sacharozy) stosują jego wydajne zamienniki? Przykładowo w Polsce bez problemu trafimy na zakazany w USA, Francji, Holandii cyklaminian sodu. Ten sam problem jest z od lat budzącym kontrowersje aspartamem.

I jak tu się chronić przed tragicznymi skutkami współczesnej cywilizacji, jeśli nie tylko żywność źle na nas oddziałuje, ale także choćby ubrania dostępne na tanich platformach zakupowych?

Facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *