Autorem wyjątkowej książki „Pole elektromagnetyczne EMF” jest lekarz dr Joseph Mercola. Książkę napisano w 2019 roku, a jej kluczowymi elementami są dodatek B (21 stron) z listą badań, które potwierdzają szkodliwość działania PEM (pól elektromagnetycznych, skrót angielski to EMF zawarty w tytule książki), a także przypisy końcowe, liczące sobie 69 stron odnośników do światowej literatury. Podkreślam to na początku, żeby zmyć powszechny mit, jakoby nie istniały żadne prace naukowe potwierdzające szkodliwość wszelkiego typu pól elektromagnetycznych, wśród których najpowszechniejsze ostatnio są Wi-Fi i wszelkiego typu inna łączność bezprzewodowa.
Już od pierwszych stron autor wprowadza podstawową wiedzę dotyczącą promieniowania elektromagnetycznego (sztucznego jak i naturalnego). W największym skrócie można PEM podzielić na promieniowanie jonizujące (np. radioaktywne) oraz niejonizujące (wszelkiego typu transmisje bezprzewodowe). O ile medycy obawiają się tych pierwszych (badania RTG, tomografia komputerowa – tu trzymają się z daleka od źródła promieniowania lub zakładają ołowianą odzież ochronną), o tyle w przypadku zwykłych fal radiowych panuje pełna sielanka. Wynika to z błędnego założenia, na które wszyscy się powołują: jeśli pole elektromagnetyczne nie podgrzewa w krótkim czasie komórek ciała, to znaczy, że wszystko jest bezpieczne… Niestety prawda jest inna, a efekt termiczny to tylko jedno z zagrożeń. Otóż:
„Promieniowanie niejonizujące z urządzeń bezprzewodowych wytwarza wolne rodniki grupy karbonylowej – zamiast wolnych rodników hydroksylowych, którym początek daje promieniowanie jonizujące. Wyrządzają one niemal identyczne szkody w twoim DNA jądrowym, błonach komórkowych, proteinach, mitochondriach i komórkach macierzystych.”
Jak manipulowano badaniami naukowymi
Rzekome wątpliwości co do tego, że pola elektromagnetyczne szkodzą zdrowiu, wynikają ze sprytnego podejścia firm promujących technologie bezprzewodowe:
„W 2006 roku Lai przeanalizował 326 badań dotyczących bezpieczeństwa promieniowania telefonów komórkowych przeprowadzonych pomiędzy 1990 a 2006. Odkrył, że w 44% z nich nie wykazano negatywnych efektów, podczas gdy w 56% – tak”.
Ale ta niewielka przewaga okazuje się być zaburzona, gdyż:
„Po podzieleniu badań na sponsorów, liczby okazały się zupełnie inne: 67% niezależnie finansowanych badań wykazało istnienie szkodliwych efektów, podczas gdy w przypadku badań finansowanych przez przemysł bezprzewodowy było to zaledwie 28%.”
W dwa lata później grupa naukowców pod kierunkiem doktora Anke Hussa przeprowadziła analizę 59 badań poddających ocenie biologiczne skutki wystawienia na promieniowanie technologii bezprzewodowych. Okazało się, że:
„82% badań finansowanych przez rządy i inne niezależne agencje wykazało występowanie negatywnych skutków. Dla porównania w przypadku badań finansowanych przez przemysł bezprzewodowy ilość ta wyniosła jedynie 33%.”
Skąd taka rozbieżność w wynikach? Oczywistym jest, komu zależało na wykazaniu bezpieczeństwa systemów bezprzewodowych – tym, którzy na tym zarabiają duże pieniądze. A badania można przeprowadzać na różne sposoby, w czym lubują się naukowcy – wystarczy tak dobrać eksperymenty, żeby otrzymać z góry zamierzoną tezę, choćby z gruntu była ona fałszywa… I okazało się, że eksperymenty wykonywane w trybie symulacyjnym (sztucznie zbudowane nadajniki symulujące telefony komórkowe) w połowie przypadków nie wykazywały szkodliwości. Z kolei niemal wszystkie eksperymenty z wykorzystaniem prawdziwych urządzeń dostępnych na rynku wykazywały niepożądane efekty uboczne.
Badania na poziomie biologicznym
Ignorancja naukowców opierająca swoje tezy o nieszkodliwości systemów emitujących PEM na zasadzie braku efektów termicznych u ludzi i zwierząt została pogrzebana, kiedy wykazano inny mechanizm uszkadzania zdrowia. Okazało się, że wpływ PEM na ciała ludzi i zwierząt prowadzi do niekorzystnego oddziaływania wapnia na wnętrze komórek ciała. Podczas ekspozycji na PEM wapniowe kanały jonowe otwierają się, powodując zalewanie wnętrza komórek niezdrowymi ilościami jonów wapnia (w tempie miliona jonów na sekundę, jak wykazały eksperymenty):
„Wzrost ilości wapnia wewnątrz twoich mitochondriów skutkuje serią szkodliwych stanów, między innymi obniżoną zdolnością wytwarzania ATP oraz wzmocnieniem stresu oksydacyjnego, który ostatecznie przyczynia się do przedwczesnego obumarcia komórek. ”
Warto tu podkreślić, że wspomniany ATP jest głównym przenośnikiem energii komórek ciała. Jego niedobór powoduje więc zauważalne zmęczenie u wielu osób, które nawet nie wykonywały żadnych obciążających organizm czynności fizycznych.
Promieniowanie niejonizujące PEM pozwalając na nadmierne dostarczanie do komórek jonów wapnia prowadzi do kolejnych niekorzystnych reakcji, czyli łączenia tlenku azotu z rodnikiem ponadtlenkowym, tworząc silny utleniacz nadtlenoazotyn będący reaktywną formą azotu:
„Szkody powodowane przez nadtlenoazotyn są rezultatem działania produktów jego rozpadu, rodników węglowych. (…) Rodniki węglowe żyją o wiele dłużej niż hydroksylowe. (…) W dłuższej perspektywie nadtlenoazotyn powoduje stan zapalny i ostatecznie prowadzi do uszkodzenia tkanek, przyczyniając się do rozwoju choroby układu krążenia, choroby neurodegeneracyjnej, cukrzycy i wielu innych dolegliwości, z których większość została naukowo powiązana z PEM.”
To pokazuje, że choroby uznane za cywilizacyjne, rozwijające się latami powodowane są między innymi technologiami bezprzewodowymi.
Jeszcze więcej badań naukowych
Badania naukowe związku PEM z wpływem na zdrowie są wbrew pozorom prowadzone w szerokim zakresie. Wykazano między innymi, że działanie instalacji elektrycznych wpływa na aktywację groźnego, uśpionego wirusa Epsteina-Barr. PEM wpływa też niekorzystnie na działanie bariery jelitowej chroniącej organizm przed bytującymi w jelitach patogennymi bakteriami i ich metabolitami. Wiele badań potwierdza też negatywne skutki PEM na wiele gatunków zwierząt, którym zakłóca ich wrodzone zdolności nawigacyjne:
„To problem pszczół, które szukają drogi powrotnej do swojego ula po zakończeniu zbierania pyłku kwiatowego, a także dla ptaków wędrownych, myszy zaroślowych, próbujących przypomnieć sobie, gdzie założyły swoje legowiska, a nawet homarów przemieszczających dno oceanu.”
Każdą z powyższych szkód wobec zwierząt autor książki popiera odpowiednimi odnośnikami do przeprowadzonych badań.
Osobny rozdział autor poświęcił poszczególnym chorobom aktywowanym lub wzmacnianym przez PEM. Mowa między innymi o raku, chorobach serca (gdzie jest najwyższe skupisko kanałów wapniowych zależnych od napięcia), zaburzeniach neuropsychiatrycznych, szumach usznych, katarakcie, bardzo niebezpiecznych w skutkach zaburzeniach bariery krew-mózg itd. Pola elektromagnetyczne prowadzą też do pobudzenia obszaru kory mózgowej, co prowadzi do trudności z zasypianiem.
Ostatnia część książki to zestaw porad, jak przeciwdziałać negatywnym skutkom PEM na organizm. Dotyczą one zarówno metod eliminacji wielu domowych źródeł pola elektromagnetycznego, jak i mechanizmów ochrony, w tym wdrożenie suplementacji. Jednym z kluczowych elementów jest stosowanie magnezu, który jest antagonistą wapnia i jako naturalny składnik żywności blokuje kanały wapniowe. Obecnie społeczeństwo jest mocno niedomagnezowane, a jego resztki wypłukiwane są np. z kości po spożyciu kawy. Dlatego suplementacja magnezu wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem w tym ze wszechmiar zanieczyszczonym środowisku. Sprawdź, gdzie kupisz najtaniej tę wyjątkową książkę.

