Cenzura, inwigilacja i rejestry stron zakazanych – gdzie ta demokracja?

System anten inwigilacja PolakówJak to jest, że wszelkiej maści władze, koncerny wiedzą – co jest dla nas najlepsze. A to co nie jest dobre, najlepiej – aby było zakazane?! I my się na to tak spokojnie zgadzamy, jak stado baranów (a może owieczek, jak to manipulatorzy religijni określają)…

Polska to kraj demokratyczny? Demokracja jest wtedy, gdy to naród decyduje, jak chce żyć i w jaki sposób rząd ma sprawować władzę. U nas jest odwrotnie, to władza decyduje, jak ma myśleć i zachowywać się naród, a my się na to zgadzamy i jeszcze idziemy do urn na nich głosować… Czy to jest normalne? A może Polska istnieje tylko teoretycznie, jak stwierdził jeden z polityków?

W ostatnim okresie liczba niepokojących zagadnień ograniczania naszej swobody działania zaczyna znacznie przyrastać i tu nie chodzi wyłącznie o nasz kraj ale o cały cywilizowany świat.

Cenzura w sieci?

Przykład pierwszy z brzegu: podobno w Polsce nie ma cenzury ze strony organów władzy. Czyżby? A jak to się stało, że powstał oficjalny rejestr domen zakazanych. Linki tam zamieszczone muszą być przez operatorów internetu w Polsce blokowane. I nikomu to nie wadzi? Owszem, póki co nie, bo niby są tam jedynie linki prowadzące do stron tzw. hazardowych, przy czym głównie mowa o zagranicznych serwisach umożliwiających zawieranie zakładów wzajemnych (sportowych – np. obstawianie wyników meczy). Sam za taką formą (ani żadną inną hazardu) nie jestem, ale jeszcze bardziej przeciwny jestem wprowadzaniu na tym polu cenzury rządowej! I wcale władzom nie chodzi o to, że hazard to samo zło i należy je zmieść z powierzchni ziemi. Wystarczy, że firmy te dostosują się do polskiego prawa (a dokładniej płacenia podatków do polskiego budżetu – a gdzie tu zasada swobody działania firm w ramach UE?) i nagle ich strony nie są zakazane… Czystej wody obłuda! A poza tym to niebezpieczny precedens, bo może ta czy inna władza wkrótce poszerzyć rejestr domen zakazanych o inne kategorie. I kto im zabroni?

W ostatnich tygodniach za ostrzejszą cenzurę polskich kanałów na youtube wzięli się właściciele tego portalu. I tak oto znikają kanały z mniej lub bardziej kontrowersyjną treścią (np. Wiem co ćpiem, kanały serwisów https://www.monitor-polski.pl/ i https://wrealu24.pl/). Ale nie cenzuruje się poszczególnych filmów tam umieszczanych, wystarczy, że ktoś umieści 1-2 produkcje, które mogą w jakimś (wyłącznie potencjalnym) stopniu być podejrzane o naruszanie prawa – a zamykany jest cały kanał dożywotnio lub zastraszony użytkownik zrobi to sam! Nie to, że popieram inne alternatywne spojrzenia na świat (typu płaska ziemia itp.) czy jakieś ruchy narodowe albo osoby wypowiadające się na temat innych narodowości, ale nie uważam, że należy tego typu kanały w całości usuwać z sieci! Gdzie swoboda wyboru dla chcących oglądać? Jeśli ktoś łamie prawo, to konkretnym filmem i ten można okresowo zablokować do czasu np. rozstrzygnięcia sądowego (o ile np. ktoś zgłaszający naruszenie wytoczy proces).

Zwalczanie walut cyfrowych

bitcoin inwigilacja PolakówCenzurą finansową zajmują się w ostatnich tygodniach banki, wtórując przy tym negatywnej kampanii Komisji Nadzoru Finansowego wymierzonej w kryptowaluty. Owszem i w tym przypadku nie jestem jakimś nadmiernym fanem tego typu obrotu pieniądzem, ale nie widzę potrzeby jego zakazywania – informowanie i szerzenie rzetelnej wiedzy przez KNF za to popieram. Ale nadgorliwość niektórych bankowców jest absurdalna. Klienci jednego z banków dostali wypowiedzenie umowy o prowadzenie im konta bankowego z powodu… tego, że klient wykonywał legalne operacje kupna/sprzedaży bitcoina! Więcej w tym wpisie.

I tu (przy okazji warto odnotować) zbiegło się w tym samym okresie kilka dodatkowych zjawisk na przełomie 2017/2018 roku. Przejściowy spadek wartości bitcoina o 40% w kilka dni (później trochę sytuacja się złagodziła, ale w połowie stycznia nastąpiło kolejne tąpnięcie kursu!), a przy tym tajemnicze zniknięcie (rzekomo porwanie na Ukrainie) ważnego pracownika giełdy bitcoin czy też rzekome kradzieże bitcoinów na dużą skalę.

Pełna inwigilacja rozmów telefonicznych!

Teraz nieco z innej beczki – już nie cenzura a inwigilacja polskiego obywatela! W ostatnich kilku tygodniach z trzech różnych źródeł otrzymałem informacje na temat błędów w systemach telekomunikacyjnych, które ukazują praktykę działania na masową skalę systemu podsłuchowego rozmów telefonicznych naszych rodaków. Mowa o systemie Echelon. Na chwilę obecną mam potwierdzenie dotyczące rozmów międzynarodowych (system jest automatyczny, nagrywa i analizuje rozmowy bez zgody sądów na podsłuch!), zobaczymy co czas przyniesie i czy w przypadku krajowych to da się zauważyć.

A jak dało się wykryć, że ktoś jest podsłuchiwany? Pierwszą relację usłyszałem w jednym z filmików na youtube – choć osoba relacjonująca należy do wiarygodnych, to jest dla mnie kimś obcym, ale oto co opowiedziała. Otóż podczas rozmowy telefonicznej w pewnym momencie następuje pewna forma awarii (systemu podsłuchowego, który nagrywa obu rozmówców najprawdopodobniej jako dwa niezależne kanały – tak to jest transmitowane w systemach cyfrowej telefonii i tylko wewnątrz systemu transmisyjnego da się osobno nagrywać rozmówców) – jeden z abonentów od pewnego momentu słyszy już tylko ciszę, więc po chwili się rozłącza. W tym samym czasie drugi z rozmówców uważa przez moment, że co prawda nadal słyszy swego współrozmówcę, ale coś jest nie tak… Bo ów współrozmówca przestaje reagować na to, co my mówimy, a do tego słyszymy drugi raz to samo, co kilkadziesiąt sekund wcześniej już padło w rozmowie i ta sekwencja (nagrana przez automat podsłuchowy) odtwarzana jest w kółko na zasadzie zapętlenia nagrania. Taka jest wada systemu Echelon, który jako maszyna nagrywa i wyszukuje słów kluczy celem wykrycia niebezpiecznej treści rozmów. To już nie te czasy, gdzie ludzie służb zajmowali się osobiście podsłuchiwaniem rozmów osób podejrzanych. Teraz są od tego zaimplementowane specjalne algorytmy.

Na początku stycznia zadzwonił do mnie kolega i zaczął opowiadać o takim samym zdarzeniu, to potwierdziło podejrzenia z filmu na youtube – zapytałem go czy była to rozmowa międzynarodowa: tak, telefonia IP po stronie polskiej i telefon komórkowy (zarejestrowany w Polsce) ale ze stacji bazowej w Berlinie. Opowiedziałem to też kolejnemu koledze i ten potwierdził, że również miał identyczne zdarzenie, kiedy to jego kolega dzwonił do niego, wracając z Niemiec. Jesteśmy podsłuchiwani na masową skalę bez żadnych potrzebnych zgód prokuratury/sądów itp.!

Po takich przykładach zastanawiam się, co tu podsumowywać? Pojawia się proste pytanie: jak daleko światowe władze i koncerny jeszcze się posuną, aby ograniczać naszą wolność i dlaczego mało kogo to dziś obchodzi?

Korespondencja

Na facebooku dostałem od niejakiego Jakuba Ł. dość nieprzyjemny, mało kulturalny komentarz do powyższego wpisu. Postanowiłem się tu do niego odnieść, cytując wcześniej całość:

Nie wiem czy tu się tylko podaję blogi, czy można też krytykować, nie chce mi się czytać regulaminu, ale przeczytałem Twój wpis. Wybacz, jest okropnie beznadziejny. Używasz teorii wyssanych z palca, nie rozumiejąc technologicznych aspektów za tym. Nawet nie starałes się dowiedzieć, a miałeś okazję pisać ten wpis.
Lecimy akapitami, więc zaczynamy od rejestru domen. W zasadzie na końcu sam wspomniałeś że jest to tylko hazard i że wystarczy nakłonić dostawców do płacenia podatków w Polsce i już w rejestrze nie są. Więc to raczej dziwny bat na nie płacenie podatków niż cenzura. Rejestr taki obejdziesz jakimkolwiek vpn, o czym nie wspominasz.
Cenzura YouTube w Polsce… Jak się łamie regulamin jakiejś strony, świadomie się uprzednio na niego zgadzając, to już cenzura? To się dzieje nie tylko w Polsce, tak samo na Facebooku, Twitterze i każdej innej, większej platformie. To jest po prostu szerzenie nieprawdy.
Dalej mamy kryptowaluty. Nie wiem kto chce Ci ich zakazywac, problem jest jakby w tym, że są nieregulowane, przez co banki nie chcą z nimi współpracować. To banków wybór a nie cenzura rządów czy banków. Tak samo jak wybór przedsiębiorcy co do tego, z kim będzie pracował.
Dalej jest echelon I wiarygodni rozmówcy z filmików z YouTube, do czego się nie chce nawet odnosić.
Szerzysz własny, kompletnie oderwany punkt widzenia jako fakty i prawdę, a nie własne zdanie.

1) Napisałem wyraźnie, że chodzi mi o niebezpieczny precedens (tak, wiem – trudne słowo) – wprowadzenie rejestru stron zakazanych pod pretekstem – w tym przypadku serwisów hazardowych. Tak się składa, że zakaz działalności mają w Polsce spółki leganie zarejestrowane i opłacające w Unii Europejskiej podatki! To przeczy zasadzie równości podmiotów gospodarczych, że jedne mogą legalnie obsługiwać klientów z Polski (o ile dodatkowy podatek od hazardu wprowadzony w Polsce zaczną opłacać), a inne nie. Zatem legalność hazardu ma tu drugorzędne znaczenie – ważniejsze jest koryto, jak kasa się zgadza, to firmę z rejestru stron zakazanych się usunie… Wracając do słowa precedens – oznacza to, że władza może iść za ciosem i nie zdążymy nawet zauważyć, jak inne kategorie stron zostaną dodane… Któż nie zna nocnych głosowań w Sejmie RP? O vpn nie wspominam, bo skoro prawo mamy w kraju (choć dziwaczne), to staram się nie namawiać innych do jego łamania!

2) Cenzura na youtube jest i nikt temu nie przeczy, problem nie w samej cenzurze, a w sposobie jej stosowania. Właściciel konta nie może się mimo usilnych próśb dowiedzieć, którym filmem i jaki dokładnie zapis regulaminu złamał. Bo każdy w dobrej wierze chce dostosować się do regulaminu i naprawić swoje działania tak, aby były zgodne z regulaminem. Niestety zamiast tego najczęściej po prostu blokuje się człowiekowi (firmie) 100% materiałów zamieszczonych na takim kanale…

3) Co do kryptowalut, to wyraźnie powołałem się na instytucję państwową, a nie na widzimisię banków. W pierwszym zdaniu o tym zagadnieniu wymieniłem KNF jako instytucję, która prowadziła negatywną kampanię za pieniądze publiczne (bo to nie prywatna firma zarabiająca na siebie).

4) Echelon istnieje i działa na łączach rozmów międzynarodowych, a moi znajomi są w mojej ocenie bardzo wiarygodni – żaden z nich nawet nie wiedział, nie rozumiał, co było powodem takiego zachowania systemu telefonii, jedynie ja ich uświadomiłem, że taka luka w systemie się w danym okresie uaktywniła (to było na początku 2018, obecnie nie otrzymuję już takich relacji). Kiedy znajomy Polak opowiedział kawał o Bin Ladenie przez telefon (rozmawiali w języku polskim) swojemu znajomemu w Kanadzie, to cała rodzina z tego mieszkania w Kanadzie została wezwana na przesłuchanie przez służby specjalne tamtego kraju i musieli się mocno tłumaczyć, że nie mają nic wspólnego z Islamem… To nie są sprawy wyssane z palca, to się dzieje tu i teraz!

Facebooktwitter

6 komentarzy

  1. Adam 13 lutego 2018 Odpowiedz
  2. Ania 18 lutego 2018 Odpowiedz
  3. Monika 18 lutego 2018 Odpowiedz
  4. ilovelean 18 lutego 2018 Odpowiedz
  5. Amsoff 18 lutego 2018 Odpowiedz
  6. Robert 22 lutego 2018 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge