Tajniki praktycznego pozycjonowania – narzędzia analityczne

Tajniki pozycjonowaniaPozycjonowanie stron internetowych to przepastny temat, dlatego jednym wpisem nie jestem w stanie wiele przekazać, ale spróbuję rzucić nieco światła na to zagadnienie. Przyda się zapewne blogerom, którzy będą mogli sami ocenić czy warto w to wchodzić. Fachowcy w temacie pewnie wiele nowego nie wyniosą z tego, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby w komentarzu coś od siebie dodać 🙂

Pozycjonowanie to proces, dzięki któremu powinniśmy zyskać zwiększony ruch na stronie (blogu) z wejść z wyszukiwarki – w Polsce można przyjąć, że tylko google się liczy (ok. 95% rynku – to silnik wyszukiwarki google). Blogi co prawda mają swoją specyfikę, niektórzy dużo ruchu mają z tematycznych agregatorów blogowych, mediów społecznościowych (facebook ciągle zmniejsza zasięgi – bez płatnego promowania ani rusz), dzięki newsletterowi, ale u niektórych sprawdza się też ruch z wyszukiwarek – zwłaszcza u tych, którzy wartościowo piszą o rzeczach nieulotnych, gdzie publikacja po roku nadal jest wartościowa.

Można na blogu pisać świetne, długie treści, a i tak mało kto je dostrzeże w sieci, szukając w wyszukiwarce, jeśli nie skorzystamy choćby powierzchownie z pozycjonowania. I tu mamy do wyboru podpisać umowę z firmą (stały abonament – to ciężka sprawa, bo nie dość że drogo, to jeszcze jest duże ryzyko, że taka usługa będzie nie warta swej ceny, sporo jest naciągaczy) lub skorzystać z usług jednorazowych jak wpisy do katalogów, precli, darmowych blogów na domenach typu blogspot.com itp. Można także próbować samodzielnie wynajdywać miejsca, gdzie można umieszczać linki, ale to trudne i czasochłonne zadanie.

No właśnie – oprócz optymalizacji strony (to osobny temat, tu przydatne bywają specjalne wtyczki – poszukaj w google informacji na temat optymalizacji, bo warto) to właśnie linki prowadzące do naszej strony głównej (i poszczególnych wpisów) są ważnym aspektem pozycjonowania – nie idźmy na ilość, ale na jakość.

Należy zadbać, aby linki miały zróżnicowane pochodzenie (dywersyfikacja), były trwałe (nie ma sensu tracić czasu na umieszczanie ich tam, gdzie w ciągu tygodnia znikają), pochodziły z dobrego źródła (najlepiej tematycznie związanego z treścią naszej strony lub pojedynczego wpisu, który chcemy wypozycjonować, żeby w wynikach wyszukiwania znalazł się jak najwyżej, najlepiej w TOP10).

Jest jeszcze jedna niedoceniana sprawa, można mieć masę linków do nas prowadzących, ale jeśli podstrony, na których te linki umieszczono, nie są zaindeksowane w google, to nic nam one nie pomogą w pozycjonowaniu. Jak sprawdzić, czy podstrona jest zaindeksowana? W wyszukiwarce google wpisujemy (w miejscu przeznaczonym na treść do wyszukiwania) polecenie site:link – bez żadnych spacji, przy czym link to pełny adres do artykułu/notki z umieszczonym w treści linkiem do naszej strony lub pozycjonowanego wpisu na blogu. Jeśli w wyniku użycia tego polecenia google nie znajdzie nic w swojej bazie, to można podjąć próbę samodzielnego zlecenia zaindeksowania (szukaj informacji pod hasłem narzędzia dla webmasterów). Oczywiście własne wpisy też warto skontrolować pod tym kątem i ewentualne braki zaindeksować.

Jak sprawdzić, czy dana strona może być uznana za dobre źródło, wartościowe miejsce, na którym umieszczenie linku do naszego blogu ma sens? Nie jest to łatwe, bo wymaga nieco doświadczenia, tzw. metoda porównawcza się sprawdza. Trzeba zebrać wyniki badań dla różnych typów stron (o których jakości coś możemy powiedzieć) i potem przez porównywanie z nowo analizowaną stroną możemy jej jakość oceniać przy użyciu odpowiednich wskaźników (na daną chwilę, bo w internecie wszystko jest zmienne w czasie). Dawniej w miarę dobrym parametrem był wskaźnik PageRank, dziś już bezużyteczny do oceny, bo google go nie modyfikuje dla poszczególnych stron, nie nadaje też wartości nowym stronom już od dłuższego czasu (już mierzonego w latach). Jest kilka narzędzi, niestety niektóre mają ograniczenia darmowego wykorzystania (choć po rejestracji dostępne są niektóre bezpłatne funkcje). Oto narzędzia, z których korzystam – można tam odczytywać znacznie więcej wskaźników, ale opiszę niektóre z nich na przykładzie testowej domeny http://formfab.eu/.

1) Na stronie https://pl.majestic.com/ pozyskujemy wskaźniki TF (Trust Flow) i CF (Citation Flow), a także Referring domain i odwołujący się IP serwerów, na których postawiono strony. Im wyższe wartości, tym lepiej. Liczba domen odwołujących się do badanej strony nie powinna być dużo większa od liczby odwołujących się IP, bo jeśli jest duża dysproporcja, to znak, że wiele stron postawionych jest na jednym adresie IP, a to nie przynosi korzyści pozycjonerskiej. To samo dotyczy liczby backlinków zewnętrznych (piąty parametr), których może być dużo więcej od liczby odwołujących się IP, a jest to wynikiem stosowania tzw. linków site-wide (to link umieszczony np. na pasku bocznym strony i widoczny z każdej podstrony – jeśli link taki znajdzie się na domenie o 1000 wpisach, to mamy automatycznie 1000 backlinków z jednego IP, a taka sytuacja nie daje mocy 1000 razy większej od pojedycznego backlinka). Na testowej stronie mamy TF=19, CF=32, Referring domain=369 przy 229 odwołujących się IP oraz 9092 backlinki zewnętrzne – całkiem nieźle jak na taką stronę z kategorii preclowej (presell page).

2) Drugie ważne narzędzie to https://ahrefs.com/ – tu możemy odczytać parametry UR, DR, Ahrefs Rank (w tym przypadku wyjątkowo im mniejsza wartość, tym lepiej) i podobnie jak w poprzednim narzędziu (proszę się jednak nie zdziwić różnicami wyników, bo każde narzędzie ma własne algorytmy i nie jest idealne) Backlinks oraz Referring domains. Raport pokazuje też wiele innych wartości, np. ile domen posiada uprzywilejowane (w pewnym sensie) rozszerzenia .gov, .edu. Są także proporcje między liczbą linków z parametrem dofollow (mają większe znaczenie dla pozycjonowania) a nofollow. Trzeba dbać o naturalność linkowania, a to raczej nie oznacza, że powinno być 100% dofollow, więc linki nofollow też powinny istnieć. Dla testowanej strony UR=30, DR=41, Ahrefs Rank=15 291 538, Backlinks=1450, Referring domains=396. Również nieźle.

3) Trzecim narzędziem jest https://moz.com/researchtools/ose/ – tu odczytamy DA (Domain Authority), PA (Page Authority), Root Domains oraz Total Links. Dla testowanej strony wartości wynoszą odpowiednio 31, 42, 98, 537 – znów nieźle! I na tym można zakończyć, choć korzystam jeszcze z dwóch rzadziej używanych narzędzi, oto one.

4) Wskaźnik MozRank (dla nowych stron przez dłuższy czas może wykazywać wartość 0) http://moonsy.com/mozrank/ – wynik testowanej strony stosunkowo dobry: 5.18.

5) Parametry Real Page Rank, Trust Rank oraz Alexa Ranking (wyjątkowo im mniejsza wartość tego wskaźnika, tym lepiej) odczytamy (trochę trzeba poczekać na wyniki) ze strony http://www.seomastering.com/ – w przypadku testowanej strony wyniosły one odpowiednio 5.02, 0.88 oraz 22844129 (druga i trzecia wartość wskazują, że nie jest rewelacyjnie pod kątem jakości tego precla, ale to tylko dwa z większej liczby wskaźników wcześniej wymienionych).

To tyle odnośnie narzędzi do wstępnej oceny jakości stron – każdy może je wykorzystać zarówno do oceny jakości własnego bloga jak i potencjalnych stron, z których chcemy pozyskać linki. Tajniki pozycjonowania jeszcze zaskoczą niejednego 😉 W kolejnej części napiszę o kilku usługach, z których skorzystałem i jak niełatwą sztuką jest pozycjonowanie nawet z wykorzystaniem płatnych usług.

Facebooktwittergoogle_plus

4 komentarze

  1. Krzysiek 27 lipca 2016 Odpowiedz
  2. Patrycja 28 lipca 2016 Odpowiedz
  3. Wojtek 13 czerwca 2017 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge