Czy jesteśmy w czarnej dupie? Część 3 – Ryzyko niewypłacalności banków

Sejf - niewypłacalność bankówJak nie kijem go to pałą – znacie to powiedzenie? W poprzedniej części ukazałem tylko jeden ze sposobów manipulowania ludźmi i ich wartością poziomu bogactwa, a mianowicie plan likwidacji gotówki. Zanim jednak gotówka całkowicie zniknie z użytku, warto zasygnalizować, że pieniądz papierowy był i jest nadal narzędziem o średnioterminowej ważności. Najczęściej upadki systemów finansowych łączyły się z procedurą wymiany pieniędzy, która była ograniczona czasowo (np. kilka dni, tygodni na proces wymiany) i ilościowo – jedna osoba mogła wymienić nie więcej niż pewną niedużą kwotę, reszta banknotów stawała się bezwartościowa. To skrajne, ale pojawiające się czasami sytuacje. Są jednak mniej zauważalne formy wycofania z obiegu banknotów i utrata ważności niektórych z nich bez sygnalizowanego bankructwa kraju. Ten problem dotyczy głównie osób posiadających waluty papierowe innych państw, problem z wymianą banknotów może polegać na tym, że tylko wyznaczone banki danego kraju będą w stanie wymienić nam wycofane banknoty na ich aktualne odpowiedniki, oto wpis z przykładami takich zagrywek banków Danii i Wielkiej Brytanii.

Ale wróćmy do tych bardziej ryzykownych sytuacji, chodzi o perspektywy upadku banków. Czasem wystarczy zapalnik w postaci jednego banku, który stracił płynność i zgodnie z surowymi przepisami prawa bankowego musi ogłosić niewypłacalność. Niemożliwe? A jakże, w 2015 roku mieliśmy taki przypadek SK Banku, lecz wtedy był to dość mały bank i pieniądze z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego pokryły ustawowe zobowiązania wobec klientów (ale już nie tych, którzy mieli na koncie więcej niż równowartość 100 000 euro lub byli posiadaczami obligacji tego banku, a tych było w obrocie na kwotę 75 mln zł). Jednak upadłość tego banku mocno obciążyła stan konta BFG, a że trzeba jego niedobór uzupełnić, wszystkie krajowe banki musiały dołożyć się do wspólnej puli, zmniejszając tym samym swój majątek. Kolejna sprawa związana jest z wprowadzeniem dodatkowego podatku bankowego od aktywów (czyli od pieniędzy, które nie są własnością banków, lecz głównie jego klientów, którzy wpłacają je na lokaty), który dodatkowo niekorzystnie wpływa na sytuację zyskowności banków.

Jeśli okaże się w pewnym momencie, że tego typu skokowy wymóg zapłacenia takiej nieprzewidzianej składki do BFG sprawi, że kolejny bank zbliży się do granicy upadłości, to może stać się przedłużeniem samonapędzającej się lawiny upadłości kolejnych banków. Wówczas rząd może wtrącić się ze swoimi zmianami ustawowymi, np. kopiując schemat cypryjski celem uratowania tych banków. Na Cyprze uratowano banki, zamieniając część depozytów tej bogatszej części klientów (w tym niestety firm z wielu krajów, gdyż Cypr ze względu na przyjazne podatki był popularnym miejscem zakładania działalności gospodarczej) na niewiele warte dodrukowane akcje tych banków. A pozostałych, mniej zamożnych klientów posiadających na koncie swe oszczędności ograbiono z ich części, nazywając to nałożeniem jednorazowego podatku. I jak w takiej sytuacji odkładać pieniądze uczciwie zarobione np. na prywatną emeryturę (bo z państwowej trudno będzie wyżyć)?

Ciągle mało? A może tak wyjść poza swój kraj? Może podoba Wam się solidarność między krajami Unii Europejskiej? W takim razie można zafundować wielbicielom wspólnotowym ratowanie nie tylko banku w naszym kraju, ale i w dowolnym innym – procedura taka zwie się Bail-In. Wystarczy zauważyć, że znacząca część banków w Polsce jest powiązana z międzynarodowymi korporacjami i dany bank istnieje w ramach grupy kapitałowej. Np. jeśli PEKAO S.A. jest spółką córką Unicredito, to gdy Unicredito będzie w kłopotach, w ramach procedury Bail-In klienci PEKAO S.A. powinni się również zrzucić na ratowanie zagranicznego banku…

W przypadku efektu domina i informacji o możliwości upadających kolejno banków ludzie z pewnością ruszą do oddziałów i bankomatów, aby odzyskać to, co mogą stracić lub może być zamrożone na ich kontach. Wówczas czeka nas scenariusz Grecji z 2015 roku, gdzie gotówki w bankomatach zabrakło, więc wprowadzono ograniczenia wypłat do 60 euro dziennie. Takich ograniczeń jest tam znacznie więcej, ale o tym już media tak głośno nie donosiły, przykładem może być zakaz zrywania lokat w bankach w Grecji! Zresztą już dawno media przestały się tematem interesować, zwłaszcza że turystów ograniczenia w wypłatach z bankomatów i płatności kartami tam nie obowiązują. A problem w Grecji nie przestał istnieć… Ba, kolejne ustawy idą na ostro we wgląd w prywatny majątek obywateli. Np. od 2016 roku każdy Grek musi zameldować o swym posiadanym majątku nienadzorowanym przez banki. I tak obowiązkowo należy zadeklarować posiadanie gotówki powyżej 15 000 euro, a nawet biżuterii i metali szlachetnych powyżej 30 000 euro! Zaczyna to przypominać wprowadzenie w czasach wielkiego kryzysu w USA zakazu posiadania złota… W Grecji plany na przyszłość obejmują całkowite wyeliminowanie gotówki w tym kraju, choć nie będzie to łatwe, bo posługują się walutą międzynarodową, czyli euro. Czyżby mieli się wycofać ze strefy euro?

To wszystko dywagacje w odniesieniu do Polski (ale czy tak bardzo różnimy się od takich krajów jak Grecja czy Cypr?), poza tym przepisy bankowe ciągle ewoluują, a sytuacje wydają się prawdopodobne. Co więcej, od kiedy nie tylko banki, ale i SKOKi weszły pod ochronę przez BFG, okazało się, że wiele z nich było źle zarządzanych (nieodpowiedzialne udzielanie kredytów, w niektórych przypadkach nawet celowe działanie na niekorzyść SKOKu przez ich pracowników – więcej szczegółów tutaj) i obecnie ogłaszają upadłość kolejne z nich, pogłębiając kryzys puli bezpieczeństwa na koncie BFG, jedynie część SKOKów mających problemy zostaje przejęta przez banki.

Niewypłacalność banków to realny problem. Wymieniłem przykłady zaistniałych już i możliwych do wystąpienia problematycznych sytuacji w skali lokalnej (jednego kraju) lub regionalnej (Unia Europejska). Jest jeszcze jeden scenariusz: globalny. Łączy się w nim kilka zagadnień, likwidacja gotówki (większy nadzór nad finansami ludzi i firm), do tego mechanizmy prowadzące do utrzymania zerowych lub nawet ujemnych stóp procentowych (w papierach skarbowych, obligacjach), np. dodruk pieniądza na taką skalę, że w końcu ruszy wysoka ogólnoświatowa inflacja, a stopy procentowe nie drgną. Wówczas majątki wielu obywateli się realnie skurczą, bo gotówki nie da się wybrać z banku. Pozostaną jako mechanizmy ratowania wartości: złoto, grunty, nieruchomości, być może akcje (o ile nie nałożą się na to jakieś inne negatywne czynniki sprawiające, że wartości akcji, gruntów czy nieruchomości nie będą rosły w takim tempie, jak wysoka inflacja). Więcej na temat tego scenariusza tutaj.

Facebooktwittergoogle_plus

7 komentarzy

  1. kasia 24 maja 2016 Odpowiedz
    • Grzegorz Deuter 5 sierpnia 2016 Odpowiedz
  2. Kamil 32 7 grudnia 2016 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge