Pitbull. Ostatni pies

Pitbull ostatni pies

Foto: youtube.com (klatka z filmu)

Pitbull. Ostatni pies” to ostatnia odsłona tego cyklu, niesłusznie nazywanego trylogią. Pierwsza część powstała w 2005 roku, a potem dołączyły aż 3 sezony serialu „Pitbull” (w latach 2005-2008). Później 8 lat przerwy i pojawiła się nowa odsłona, z innymi aktorami (nie licząc epizodycznych ról kilku dawnych bohaterów) – przesyconego chaosem i brutalnością gangsterskiego kina Vegi.

Pitbull. Nowe porządki” to miał być początek trylogii (zapominając o pierwowzorze), potem pojawiła się kolejna część „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” oraz… No właśnie – tu już powstała dłuższa przerwa spowodowana zapewne konfliktem producentów i tak oto Patryk Vega postanowił usunąć się w cień, a za nim solidarnie odeszli aktorzy tworzący całą siłę dwóch kasowych części z 2016 roku.

Nie było już szans na dalsze losy Majamiego, a koncepcja zakończenia cyklu musiała zostać zmieniona. Nowym reżyserem został nie mniej popularny Władysław Pasikowski (twórca „Psów”). Postanowił on nawiązać do pierwowzoru „Pitbulla” i w głównej roli obsadził (dawnego bohatera serialu grającego rolę Despero) Marcina Dorocińskiego. Wraz częścią starej gwardii (Krzysztof Stroiński, Rafał Mohr, Michał Kula) zwyczajnie dali radę!

Pasikowski nie miał łatwego zadania, gdyż musiał w jednej najważniejszych ról obsadzić Dodę (amatorkę, jeśli idzie o plan filmowy) – ale to był wymóg (i główna przyczyna konfliktu producenta z Vegą), bo to Dorota Rabczewska według KRS zastąpiła Vegę w spółce producenckiej tego filmu. Ale nie ma co krytykować, również i Doda w mojej ocenie dała radę.

Film wzmocnili zwoją obecnością na ekranie także bardzo znani i cenieni aktorzy: Izabela Kuna, Marian Dziędziel, Adam Woronowicz, Zbigniew Zamachowski, Krzysztof Kiersznowski, Sławomir Sulej. Jeśli dodamy do tego wplecione sceny, w których przewijają się Maciej Orłoś (jako redaktor), Artur Szpilka (jako on sam w walce boksu zawodowego) czy w końcu Cezary Pazura (który zagrał świetnie, bez typowego dla siebie pajacowania na ekranie) – to można powiedzieć, że ekipa była mocną stroną tego filmu, nie gorzej było ze scenariuszem, spójnym, bez zbędnych dłużyzn.

Gdybym miał porównywać produkcję Pasikowskiego z innymi gangsterskimi produkcjami Vegi, to dało się aż wyczuć brak przesadnej brutalności i popisowych przekleństw (choć te w filmie były, ale nie tak gęsto padały). Pierwszy raz od długiego czasu wybrałem się na film o wczesnej porze (15:45 w środku tygodnia) i zwyczajnie wiało pustkami na dużej sali kinowej. Mimo znacznie lepszych recenzji najnowszego „Pitbulla” na tle skrajnie odbieranych scen filmu „Kobiety mafii” Vegi (premiery obu produkcji odbyły się w odstępie zaledwie 3 tygodni), to liczba widzów podczas premierowego weekendu nie powala na kolana: zaledwie 345 906 sprzedanych biletów na „Pitbull. Ostatni pies” (to prawie 2 razy mniej niż w przypadku „Kobiet mafii”). Oba filmy godne są polecenia, a teksty na długo zapadną w pamięć widza („Kto ty jesteś? Dziadek do orzechów”).

A na koniec jak zwykle zwiastun filmowy, który jak dla mnie za dużo zdradza przyszłemu widzowi z całej akcji filmu:

Facebooktwittergoogle_plus

Komentarze

  1. Darek 24 marca 2018 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge