Lokaty bankowe – bezpieczna przystań finansowa z haczykami

Lokaty bankowe i oprocentowanieChyba nie trzeba objaśniać, czym jest lokata bankowa, ale zawsze warto wiedzieć, czym są haczyki i gwiazdki podawane czasem przy oprocentowaniu. Podstawowy parametr, czyli oprocentowanie podawane jest zawsze w skali roku, np. lokata na 4%, ale trwająca zaledwie 3 miesiące przynosi nam tylko 1% zysku. Trzeba pamiętać, że oprocentowanie podawane jest jest jako wartość brutto czyli przed opodatkowaniem (podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki – od nazwiska osoby, która go wdrożyła w Polsce) banki potrącają automatycznie), co oznacza, że jeśli np. po roku odsetki wyniosą 100 zł, to my dostaniemy tylko 81 zł. Ogólnie możemy wyliczać wartość netto zysku (czyli kwotę otrzymywaną na rękę), mnożąc wartość brutto podawaną przez banki przez współczynnik 0,81, np. dla rocznej lokaty 4% mamy rzeczywisty zysk 3,24% (podobnie jest z inwestowaniem w akcje na giełdzie czy z zyskami z funduszy inwestycyjnych).

Od czego zależy wartość oprocentowania? Od wielu czynników, np. duże banki zwykle oferują mniejsze oprocentowanie, choć wszystkie są wobec prawa równe, a to oznacza, że jeśli posiadamy w danym banku kwotę do 100 000 euro, to dzięki Bankowemu Funduszowi Gwarancyjnemu mamy pewność, że nawet po ogłoszeniu niewypłacalności takiego banku, w ciągu 20 dni otrzymamy zwrot tych pieniędzy (dotyczy to tylko lokat i stanu konta – gwarancja nie obejmuje np. obligacji wyemitowanych przez ten bank). Należy tu doprecyzować, że gwarancją objęta jest grupa kapitałowa, która może występować pod kilkoma nazwami banków. W takim przypadku mając do rozdysponowania większą od 100 000 euro kwotę należy sprawdzić, czy wybrane banki, w których chcemy ulokować nasze środki nie należą do jednej grupy kapitałowej.

Nie tylko lokaty w bankach, ale też i w SKOKach objęte są taką samą gwarancją bezpieczeństwa naszych pieniędzy. Jeśli ktoś ma więcej pieniędzy, powinien je rozdzielić i umieścić w kilku bankach, aby w każdym z nich nie przekroczyć progu 100 000 euro. Uważać należy jednak na tzw. polisolokaty oferowane przez Towarzystwa Ubezpieczeniowe, w ich przypadku gwarant jest inny. W sytuacji bankructwa takiego Towarzystwa Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny zapewnia zwrot jedynie połowy ulokowanej kwoty i to tylko do poziomu 30 000 euro.

A jeśli ktoś jest tak bogaty, że zabraknie mu tych banków? Chciałbym mieć tylko takie problemy. Tu wkraczają inne możliwości – akcje, fundusze inwestycyjne, kupno majątku trwałego (grunty, nieruchomości), złota no i przede wszystkim obligacji skarbowych (najlepiej dokonać dywersyfikacji i mieć rozlokowany swój majątek w każdym z tych typów aktywów).

Ale wróćmy do reguł związanych z poziomem oprocentowania. Kolejna sprawa to okres trwania lokaty, czyli czas, na który musimy zamrozić nasze pieniądze (zwykle żądanie przedterminowego zwrotu pieniędzy, czyli zerwanie lokaty wiąże się z tym, że nie dostaniemy żadnych odsetek – tym różni się lokata od konta oszczędnościowego, gdzie dowolnie możemy dysponować gotówką). Teoretycznie im dłuższy okres, tym oprocentowanie powinno być wyższe, bo zwiększa się nasza niedogodność i ryzyko utraty odsetek w razie nieprzewidywanych zdarzeń zmuszających nas do zerwania lokaty. Ale ta zasada nie zawsze jest prawdziwa. Zależy to od momentu, w jakim znajduje się gospodarka i cykl finansowy. A cykle takie zawierają etapy wzrostu stóp procentowych, spadku stóp procentowych i okresy pośrednie, czyli ustabilizowanych wysokich lub niskich stóp procentowych.

Decyzję o wartości stóp procentowych podejmuje Rada Polityki Pieniężnej w oparciu o sytuację gospodarczą i wiele wskaźników ekonomicznych z kraju i ze świata (to dlatego bardzo mogą się różnić zyski z lokat w różnych krajach).

Jeśli następuje cykl spadku stóp procentowych, to banki nie są w stanie zagwarantować wyższego oprocentowania przy dłuższym czasie trwania lokaty, mimo iż klient ponosi większe ryzyko (niż przy korzystaniu z krótszych lokat). W takiej sytuacji lepiej może się sprawdzać korzystanie z kilku kolejno po sobie następujących krótszych okresów (np. na 2-3 miesiące) i wybieranie za każdym razem najlepszej lokaty w danym momencie, nawet wybierając za każdym razem inny bank. W tego typu okresie popularne stają się długoterminowe lokaty o zmiennym oprocentowaniu (kupujemy kota w worku, bo znamy tylko wartość na początku obowiązywania lokaty, a potem bank może je dowolnie zmniejszać, trzeba wgryzać się w szczegóły regulaminu, aby poznać szczegóły).

Z kolei w okresie wzrostu stóp procentowych banki oferują już tylko stałe oprocentowanie, bo wtedy wiedzą, że na tym raczej zyskają, niż stracą – klient zadowoli się aktualnie atrakcyjnym poziomem oprocentowania, a w ciągu kilku następnych miesięcy ów poziom przestanie być atrakcyjny i oferty nowych lokat będą znacznie ciekawsze. Jak widać – to zawsze banki stawiają na swoją korzyść warunki, trzeba się do tego przyzwyczaić.

A teraz kilka spraw związanych z haczykami. Obecnie, przy niskich stopach procentowych banki nie są już tak przyjazne, jak jeszcze 5 lat temu, dziś mniej ich interesuje zarabianie na kredytach (udzielają przecież kredytów z pieniędzy tych, którzy im wpłacili pieniądze na lokaty), a więcej zyski z wszelakich prowizji od prowadzenia konta, opłat za posiadane karty płatnicze i kredytowe itd. Dlatego mniej walczą między sobą o atrakcyjność lokat, a jeśli już, to są to zwykłe wabiki na potencjalnego klienta, bo często skorzystanie z atrakcyjnej lokaty jest możliwe tylko dla nowych klientów i to pod warunkiem, że założą w tym banku rachunek (potem sobie to odbiją na pobieranych kosztach innych usług). Ponadto taka lokata jest zwykle na krótki termin (do 3 miesięcy) i często z górnym limitem kwoty dość nisko ustawionym, np. nie więcej niż 10 000 zł, więc zyski dla klienta są pozorne, a bankowi udaje się go złapać w swe sidła na dłużej. Bywają też tzw. „niebywałe okazje”, ale nagle okazuje się, że skorzystanie z nich jest możliwe, gdyż drugą taką kwotę, jaką chcemy umieścić na lokacie, musimy wpłacić na jakiś fundusz inwestycyjny, gdzie mamy do czynienia z większym ryzykiem inwestycyjnym – takich kombinacji nikomu nie polecam.

Czasami spotyka się oferty dla klientów bogatych, tam bywa wysoki próg wejścia np. od 50 000 lub 100 000 zł wzwyż, wtedy możemy liczyć na nieco wyższe oprocentowanie. Jeśli bank takiej oferty nie ma, a posiadamy owe 100 000 zł, to powinniśmy sprawdzić osobiście, czy jest możliwość wynegocjowania wyższego oprocentowania, czasem się to udaje, ale nie ma co liczyć na zbyt wiele, choć dodatkowe 0,1% przy dużych kwotach może być zauważalne w kieszeni. Np. od 100 000 zł po roku możemy liczyć na równowartość jakiegoś darmowego obiadu dla dwóch osób w niedrogiej restauracji.

Pamiętamy przede wszystkim o tym, kiedy dana lokata się kończy, bo bank może zaoferować nam lokatę nieodnawialną (po tym okresie pieniądze leżą i nie zarabiają) lub automatycznie odnawialną, lecz zwykle na dużo gorszych warunkach. Domyślnie powinniśmy to traktować jako nieodnawialną i w dniu zakończenia lokaty zakładamy nową, najlepiej promocyjną w tym samym lub innym banku.

Nie dajmy się wkręcić też w tzw. lokaty progresywne, gdzie oprocentowanie np. co miesiąc się podnosi i bank podaje tylko tę wartość z ostatniego najlepszego miesiąca. Zawsze drobnym druczkiem gdzieś będzie podane tzw. oprocentowanie nominale w skali roku, czyli ten zwykły wskaźnik zysku brutto, który możemy porównać z lokatami w innych bankach.

Na sam koniec powrócę jeszcze do SKOKów, bo te często oferują atrakcyjniejsze oprocentowanie niż banki. Warto jednak skorzystać pod warunkiem, że chcemy przez długi czas zarabiać na takich lokatach.

SKOKi mają bowiem taki haczyk, że aby móc skorzystać z ich usług, trzeba zostać ich członkiem, czyli wykupić udziały. Może taka procedura kosztować nas kilkadziesiąt zł i co prawda udziały można odsprzedać po zakończeniu trwania lokaty, ale w praktyce trwać to może od kilku do kilkunastu miesięcy, bo takie mają regulaminy (trzeba je poczytać przed wejściem w taki SKOK, poza tym w przypadku upadku SKOKu (w 2014 roku dwa takie już upadły) nie odzyskamy kwoty udziałów, skorzystamy jedynie z gwarancji do 100 000 euro, o której wspominałem na początku.

Widać, że nawet przy tak prostym instrumencie finansowym, jakim są lokaty, pewna wiedza jest potrzebna, żeby się potem nie rozczarować.

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge