Porady na zdrady – komedia romantyczna roku!

Porady na zdrady - komedia romantyczna roku!Foto: telemagazyn.pl

Takiej ofensywy polskich produkcji w kinach sobie nie przypominam. Dobre premiery z poprzednich tygodni muszą walczyć z dwiema wspaniałymi produkcjami, które miały premierę w miniony weekend. Mowa o opisanym wcześniej filmie Agnieszki Holland „Pokot” oraz najnowszej komedii romantycznej Ryszarda ZatorskiegoPorady na zdrady” (to człowiek odpowiedzialny za takie kinowe hity jak „Nigdy w życiu”, „Tylko mnie kochaj”, „Dlaczego nie”, „Dzień dobry, kocham cię”). W premierowy weekend „Pokot” obejrzało 61 563 widzów, a „Porady na zdrady” aż 131 704 osób. Nie jest to może wymarzone otwarcie, ale i tak dość solidny wynik (to najchętniej wybierany film minionego weekendu).

Gdybym miał jednym słowem opisać tę produkcję, powiedziałbym: piękna. W skali 0-10 komedii romantycznych dałbym za ten film 11! To chyba najlepsza polska produkcja w tej kategorii od premiery pierwszej części „Listów do M.” (druga część już nie była tak ciekawa, a mimo to świetnie się sprzedała i wkrótce czeka nas trzecia odsłona).

W tym momencie mógłbym zakończyć wpis, bo kto miał się przekonać do filmu, to już podjął decyzję o pójściu do kina (o ile już nie był) 😉 Nie warto czytać recenzji na Filmwebie, bo ja (po zerknięciu tam) takiej totalnej zrzędy, jaką jest niejaka Dorota Kostrzewa i tym podobne zwierzaki popkulturalne nawet na kawę bym nie zaprosił… Smutne to, że ktoś potrafi wyłącznie zrzędzić, a zgorzkniali ludzie podłapują ten ton i byle dowalić do pieca w komentarzach – a może tak samemu wyprodukować i wypromować własny film? Kto pierwszy z rzucających kamieniem się odważy?

Dlatego ze względu na ewentualne kontrowersje napiszę o filmie nieco więcej. To komedia lekka, łatwa i przyjemna, a do tego bez szczypty goryczy, którą dla wyważenia dodają niektórzy twórcy tego gatunku. Celem tej komedii romantycznej jest to, aby ludzie przez te 97 minut mogli oderwać się od swoich codziennych trosk i smutków. I faktycznie uśmiech nie schodził z mojej twarzy przez cały film (uwaga! Napis Koniec nie kończy filmu, potem jest jeszcze jedna scena).

Porady na zdrady” to obraz wyidealizowanego świata, gdzie największym problemem bohaterów jest zawód miłosny. Plenery nie tylko w ładnie prezentującym się mieście lecz i poza nim, a do tego wszystkie sceny w pięknym, letnim słońcu. Nawet dość dobitne lokowanie produktu udało się w niejedną scenę wbudować w zabawny sposób – a to niezwykle trudna sztuka.

Tym razem to nie same nazwiska mają przyciągnąć widzów do kin, a bardziej scenariusz i perfekcyjny dobór aktorów do postaci przez nich odgrywanych, o dobrej muzyce też nie można zapomnieć.

Choć Magdalena Lamparska ma już na swoim koncie wiele ról, to w tym filmie pierwszy raz zagrała rolę główną na dużym ekranie i zrobiła to w wyśmienitym stylu. W roli przyjaciółki głównej bohaterki obsadzono wiecznie młodą Annę Dereszowską.

Główna rola męska przypadła Mikołajowi Roznerskiemu, w mojej ocenie aktorowi bez wyrazu – no ale taką właśnie rolę otrzymał, dlatego dobrze się w niej odnalazł. Również i Weronika Rosati nie należy do zbyt wszechstronnych i docenianych w kraju aktorek, ale do swojej roli wpasowała się poprawnie.

Na szczególną uwagę zasługuje postać Antka, którego zagrał Krzysztof Czeczot – tu znów mamy doskonały dobór aktora pod rolę. Czeczot jest aktorem dość charakterystycznym (na początku jego kariery mawiano o nim: młody Malajkat), dlatego np. mało naturalnie wypadł, grając szefa gangu w filmie „Pitbull. Nowe porządki” (za takie błędy odpowiadają ludzie odpowiedzialni za obsadę, to nie wina samego aktora). Za to w komedii romantycznej mógł wykazać się genialnym aktorstwem. Jego karierę śledziłem od początku, kiedy to po ukończeniu szkoły aktorskiej w 2002 roku trafił na deski Teatru Współczesnego w Szczecinie – zagrał tam wiele świetnych ról, zanim wessała go „warszawka”, gdzie mógł rozwinąć swe talenty na małym i dużym ekranie.

Kolorytu filmowi dodają postacie grane przez Tomasza Karolaka, Michała Koterskiego, Sławomira Zapałę oraz Olgę Borys.

Ponieważ obejrzenie zwiastuna filmowego mocno obniża jakość późniejszego odbioru filmu, wyjątkowo na koniec zaprezentuję w zamian teledysk do piosenki Ani Dąbrowskiej wykorzystujący sceny z filmu:

Facebooktwittergoogle_plus

3 komentarze

  1. Sylwia 4 marca 2017 Odpowiedz
  2. Karolina 15 marca 2017 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge