Podejście holistyczne do zdrowia a współczesna medycyna

Zioła podejście holistyczneWspółczesna medycyna (tzw. akademicka) ma wiele do zaoferowania, jej rozwój w ciągu ostatnich 100 lat jest przeogromny (przy czym w zasadzie cała medycyna wcześniejsza nie jest już dziś uznawana). Ten rozwój zwiększa poziom skomplikowania zastosowania poszczególnych rozwiązań – to doprowadziło do wyjątkowo selektywnych specjalizacji. Mamy już lekarza od płuc, serca, tarczycy itd. Problem w tym, że podział na specjalizacje sprawił, iż jeden ekspert od swojego poletka nie przejmuje się tym, co dzieje się z innymi organami człowieka.

I tu problem pojawia się wówczas, gdy lekarz specjalności A zapisze pacjentowi (dość toksyczny, bo sztucznie wytworzony, lek – niemający swego odpowiednika w przyrodzie) lek, który ma skutki uboczne objawiające się w innych organach (np. problemy z wątrobą czy ogólnie z trawieniem). Ale lekarza A te objawy już nie obchodzą, w razie problemów skieruje pacjenta do lekarza o specjalizacji B – niech ten się martwi. I tak zaczyna się karuzela odsyłania od jednego do drugiego, a w tle wieczne kolejki do specjalistów państwowych (lub drogie odpłatne wizyty prywatnie). A pacjent jak był chory, tak jest nadal, często ma inne objawy, niż na początku, ale odczucie jego jest takie, że jest jeszcze gorzej, niż na początku „przygody” z lekarzami…

Alternatywą jest podejście holistyczne, czyli traktujące człowieka jako całość i starające się pomóc mu w taki sposób, aby było to działanie skuteczne, jednocześnie nie szkodząc! Na takiego lekarza nie jest łatwo trafić, stąd często ludzie kierują się do wszelkiego typu uzdrowicieli na zachodzie nazywanych też znachorami (człowiek znający choroby) czy felczerami, u nas złośliwie i często niesłusznie szarlatanami… Co ciekawe istnieje w Polsce ustawa o oficjalnym kształceniu w zawodzie naturopaty!

Dbanie o zdrowie nie wymaga skończenia studiów w określonym kierunku i każdy może, a wręcz powinien umieć zadbać o siebie. Komu bowiem najbardziej zależy na Twoim zdrowiu? Tobie czy lekarzowi, który na zdrowych ludziach nie zarobi ani złotówki? To dlatego staram się przekazywać czytelnikom ciekawe źródła wiedzy na temat tego, jak dbać o zdrowie zwłaszcza w zmieniającym się otoczeniu współczesnej cywilizacji, nieprzyjaznej zdrowiu ludzkiemu i przyrodzie. Sprawdź sam, począwszy od pierwszej części mojego cyklu: jak dbać o zdrowie.

Dawniej medycy i uzdrowiciele patrzyli całościowo na człowieka (zanim powstał międzynarodowy przemysł farmaceutyczny finansujący uczelnie medyczne), mieli może skromniejsze możliwości, ale potrafili ze swojego instrumentarium rozsądnie korzystać. Ludzie żyli bliżej natury (stąd popularność choćby ziół), podobnie było z dawną medycyną – czy warto do niej wrócić? Owszem, nie należy ośmieszać wielowiekowej wiedzy o świecie i chorobach tylko dlatego, że teraz mamy komputery i fabryki produktów chemicznych.

Jednak nie należy też popadać w skrajności i bezkrytycznie przyjmować wszystko, co oferowała wiedza np. sprzed 1989 roku (okres przełomu w Polsce, początek wprowadzania zachodnich standardów). Przykładem może być książka „Poradnik zdrowia Ojca Grzegorza”, którą napisał O. Grzegorz Franciszek Sroka (wydanie z 1993 roku). Co prawda głównym motywem przewodnim tej książki jest stosowanie ziół (ograniczono się do zestawu tych ziół, które oferuje w Polsce Herbapol) i zasady wielowiekowej tradycji klasztornego leczenia, jednak nie ma tu mowy o podejściu holistycznym, o doprowadzaniu organizmu do poziom równowagi (homeostazy), aby przestał chorować. Jest za to instrukcja, jakie kroki wdrożyć przy konkretnym schorzeniu (coś na styl podziału lekarzy na specjalności).

Ponadto treść książki zawiera wiele stwierdzeń szkodliwych, rozpowszechnianych przez lekarzy przełomu lat 80. i 90. XX wieku, które już dawno uznano za szkodzące z punktu widzenia całościowego dbania o zdrowie. Pierwsze, co rzuca się w oczy czytelnikowi tej książki, to czołobitność wobec zawodu lekarza – jako istoty nieomylnej i wszechwiedzącej. Każdy, kto do tej części wpisu dotarł raczej nie należy do tych, którzy tak bezkrytycznie wierzą w to, co człowiek w białym kitlu mówi w 3 minuty, nie patrząc pacjentowi w oczy, wypisując w tym czasie receptę, byle tylko pozbyć się pacjenta z gabinetu – bo kolejka czeka…

Inne szkodliwe porady, przed którymi przestrzegają obdarzeni w wiedzę naturoterapeuci i rozsądni lekarze (np. Zięba, Pokrywka, Słonecki), a które znalazły się w tej książce to: zalecenia picia herbaty w trakcie i po posiłku (bez zachowania niezbędnej przerwy na okres trawienia pokarmu), propagowanie (w wielu przypadkach) słodzenia cukrem wszystkiego jak leci (w tym nawet ziół). A do tego bzdurne przestrzeganie przed cholesterolem (unikanie jaj – jednego z najzdrowszych posiłków), sugerowanie jakoby ów cholesterol był główną przyczyną miażdżycy (co badania blaszki cholesterolowej w pełni obaliły). No i sugestia, aby smalec zastąpić przy smażeniu olejami roślinnymi – to jest tragicznie zły pomysł (wyjątkiem jest olej kokosowy nierafinowany, najlepszy produkt do smażenia).

Niby książka o recepturach mieszanek ziołowych (i to jedyne, z czego warto skorzystać w tej książce), ale i tak autor wszędzie podkreśla deprecjonujący mit, że zioła mają charakter wyłącznie pomocniczy, co zwłaszcza przy chorobach przewlekłych (gdzie medycyna klasyczna nie ma wiele do powiedzenia pod względem skuteczności działań) jest słabą zachętą do promowania zanikającej tradycji ziołolecznictwa.

Nie wszystko zatem złoto, co się świeci – nawet w tak zacnych tytułach jak książka o zdrowiu napisana przez zakonnika. Zbyt wiele jest tam porad skopiowanych bezkrytycznie z wiedzy (kiepsko zweryfikowanej) medyków bazujących na przemyśle chemiczno-farmaceutycznym.

Facebooktwittergoogle_plus

2 komentarze

  1. Immoral 8 marca 2018 Odpowiedz
  2. Monika 12 marca 2018 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge