Moje przygody z usługami sieci Multimedia

Kablówka Multimedia i inne usługiZawsze byłem zafascynowany telewizją, wraz z końcem komuny, rozwojem technologii, pojawiało się więcej kanałów, początkowo kablówka i odbiór z satelity oferowały głównie kanały obcojęzyczne, potem trend się odwrócił, dziś mamy sporo ponad 100 polskojęzycznych kanałów, telewizję cyfrową, tryb HD i wiele innych atrakcji.

Zawsze jednak chciałem korzystać z oglądania w sposób umiejętny, wartościowy, czyli nie gapić się w to, co akurat leci, zmieniając co chwilę kanały. Interesowały mnie konkretne pozycje po przejrzeniu gazety z programem stacji telewizyjnych. Nie zawsze owe audycje były w dogodnym dla mnie czasie, wkurzały też wszędobylskie reklamy – rozwiązaniem obu problemów było nagrywanie i późniejsze oglądanie w dogodnej dla mnie porze, przewijając reklamy. Genialnie proste, ale do dziś ciągle mało osób z tego korzysta, choć historia sięga już wiele lat wstecz, od kiedy jest to powszechnie możliwe. W latach 90. był prawdziwy boom na kasety VHS i odtwarzające je magnetowidy. Problemem było to, że pojemność jednej kasety to od 3 do maksymalnie jakiś 5 godzin. Dwa filmy dało się zaprogramować do nagrywania bez wymieniania kaset, nie więcej!

Około 2006 roku kupiłem sobie pierwszą nagrywarkę cyfrową (choć sam sygnał telewizyjny wciąż miałem analogowy). Umożliwiała nagrywanie na wewnętrzny dysk twardy HDD 160 GB lub na płyty DVD. Niestety produkt nie wytrzymał więcej, niż 2,5 roku (wcześniej już w serwisie gwarancyjnym miał jedną wizytę) ze względu na kiepski napęd DVD (kolega miał ten sam model i też podobne problemy), a nagrywarka HDD nie chciała się uruchomić bez poprawnego testu DVD… Kolejnych 800 zł nie chciałem wydać na tak krótki żywot, postawiłem więc na rozwój technologiczny i telewizję cyfrową. Moja kablówka lokalna niby oferowała taką usługę, ale kiepska oferta informacyjna, słabe opcje konfiguracji dekodera i wymagania zewnętrznego dodatkowo płatnego dysku sprawiły, że skierowałem się do konkurencji też obecnej w moim bloku (mamy do wyboru 3 sieci kablowe i jeszcze więcej internetowych).

Najlepiej prezentowała się oferta sieci Multimedia, owszem za skok technologiczny trzeba było w ramach abonamentu zapłacić więcej, ale tylko pozornie. Bowiem wziąłem 3 usługi (telewizja + internet + telefon stacjonarny, rezygnując tym samym z komunistycznego jeszcze wówczas molocha TP S.A.). Zyskałem cyfrową jakość obrazu, to był niesamowity przeskok – w końcu bezproblemowe proporcje 16:9 (w tamtych czasach większość kanałów zaczynała się dostosowywać do tych nowych rozmiarów emisji). Nie miałem już możliwości nagrywania na płytach DVD, ale dysk wewnętrzny nagrywarki miał 160 GB.

Po miesiącu przyszło pierwsze rozczarowanie, dysk się wysypał (straciłem nagrania z całego miesiąca), i trzeba było zgłosić dekoder do wymiany. Przywiózł mi go serwisant (okazało się, że to mój dawny kolega ze szkoły, którego nie widziałem kilkanaście lat) – nagrywarka była używana (miała już sporo nagrań na dysku), ale nie ma co narzekać, dysk już mi się przez wiele lat dobrze sprawował. Co ciekawe, pewnego pięknego dnia nagle spostrzegłem, że w menu wyświetla się nie 160 lecz 250 GB dostępnych do nagrań. Ot po prostu marketingowa sztuczka poprawy jakości usług (dysk był faktycznie 250 GB, ale miał techniczną blokadę na 160 GB). Ucieszyło mnie to, bo miałem już praktycznie 90% pojemności wykorzystane (mam taką technikę, że czasem nagrywam jakiś sezon serialu (13 odcinków), a dopiero potem jednym ciągiem w jakieś 3 dni wszystko oglądam).

Początkowo nawalało oprogramowanie dekodera, od czasu do czasu system przestawał reagować na pilota, więc prewencyjnie raz na dobę należało restartować dekoder, a taki restart niestety trwa długo, kilka minut. Po jakimś czasie usunięto (oczywiście zdalne aktualizacje systemu) większość wad oprogramowania i prewencja przestała być potrzebna. Mimo to średnio raz w roku potrafi się zdarzyć niemiła niespodzianka i kasują się samodzielnie ustawione listy kanałów – świetnie rozwiązana opcja, która nie jest tak wygodna w obsłudze (podobnie jak opcja Guide) w innych rozwiązaniach współczesnych dekoderów, np. UPC, choć i oni nie próżnują, wymieniając klientom dekodery na nowsze, przy czym potrafią się w UPC zdarzyć nieprzyjemne niespodzianki.

Jak wcześniej wspomniałem, na szczęście aktualizacje wczytują się automatycznie, co też jest zaletą tego rozwiązania. Dekoder z dyskiem ma 2 tunery, co umożliwia nagrywanie jednej audycji i oglądanie w tym czasie innego kanału, który też jest tymczasowo buforowany (można zatrzymać odtwarzanie lub cofnąć tyle wstecz, jak długo dekoder pracuje na danym kanale, nawet wiele godzin wstecz).

Z ciekawostek charakterystycznych dla sieci Multimedia jest dostępność w szerszym pakiecie kanału Playboy (nadawanego zgodnie z naszą krajową ustawą w godzinach od 23.00 do 6 rano) – kiedyś ten kanał był ciekawszy, obecnie to coś zbliżonego do kanału lifestylowego o zabarwieniu lekko erotycznym (można dokupić dodatkowy pakiet z innymi 5 kanałami erotycznymi – z tego nie korzystam, więc nie mam zdania co jakości do oferty).

Dekoder ten umożliwia także dostęp do kilkuset filmów w trybie wideo na żądanie z cenami zbliżonymi do tych, jakie przez wiele lat oferowały wypożyczalnie płyt DVD (które w większości znikły z rynku między innymi przez rozwój VoD w sieciach kablowych i internecie, o piractwie nie wspominając).

No dobrze, ale miało być nieco o przygodach z tym usługodawcą. Nie jestem zadowolony przede wszystkim z modemu obsługującego internet (jak i samego internetu ze zbyt krótkimi czasami rezerwacji zmiennego IP przez DHCP, co okresowo wadliwie działało, obecnie z tym jest spokój) i telefon – zbyt często łącze jest zrywane i nie zawsze pomoże restart modemu. Aczkolwiek muszę przyznać, że sytuacja bardzo się poprawiła w 2016 roku – już jakby wszystko hula bez zrywania.

Najbardziej zaskakujący okazał się rok 2015, już po północy 1 stycznia okazało się, że zlikwidowano kilka wartościowych kanałów takich grup jak National Geographic czy Fox! To nie jest błahostka, NG obok Discovery są jednymi z najdłużej funkcjonujących w języku polskim i najważniejszych kanałów popularnonaukowych – a tu nagle z powodu jakiś wewnętrznych konfliktów nadawcy z moim operatorem – rozwiązali umowę. Co gorsza, sytuacja ta nie może być podstawą do rozwiązania umowy, bo w odróżnieniu od innych sieci kablowych i satelitarnych, w Multimedia umowa jest nie na gwarancję konkretnych kanałów lecz na ich liczbę, a faktycznie jakieś słabsze jakościowo w zamian się pojawiły.

Nie minęło wiele czasu, a kolejny niemiły prezent sprawiły mi działania władz tej sieci kablowej. Otóż do tej pory, gdy wprowadzano wersję HD danego kanału, to równolegle nadawana była wersja standardowa SD. W pewnym jednak momencie sporą porcję kanałów w wersji SD zlikwidowano, w tym TVP1 i TVP2 (a w jakiś czas temu również TVN). No niby naturalna kolej rzeczy – poprawa jakości obrazu. To prawda, ale ta jakość jest okupiona około trzykrotnie większym zapotrzebowaniem na pasmo, a co za tym idzie trzykrotnie większym zapotrzebowaniem na przestrzeń dyskową materiałów nagrywanych w HD. Hasło z ich strony internetowej, że niby dysk może nagrywać 100h materiałów wideo stało się w moim przypadku nieprawdziwe.

Musiałem odczekać do końca umowy (zwykle podpisywane są na 1 lub 2 lata i uwaga – w odróżnieniu od np. UPC, w Multimedia przejście z umowy na czas określony na automatycznie konwertującą się w umowę na czas nieokreślony nie zapewnia zachowania ceny abonamentu, a zwykle oznacza jej spory wzrost! – dlatego w Multimedia należy stale negocjować promocje co rok lub co 2 lata). Przed podpisaniem nowej umowy solidnie przygotowałem się do rozmowy z konsultantem w biurze (wcześniej zawsze zawierałem umowy telefonicznie), wyliczając jakość i koszt wszystkich usług w konkurencyjnej sieci dostępnej w moim bloku. Przede wszystkim zażądałem wymiany dekodera na taki z większym dyskiem, żeby nagrania w HD nie zapełniały mi całej pojemności już po tygodniu. Udało się, zaoferowano mi wymianę na wersję 500 GB (działa dużo ciszej, prawie niesłyszalny jest ten dysk), niestety musiałem za wymianę zapłacić 49 zł, ale opłaciło się. Wadą było to, że musiałem poświęcić trochę czasu na obejrzenie tego, co było na starym dysku nie chcąc ich stracić, oddając stary dekoder.

Ponadto wymieniłem swój przestarzały pakiet (którego od dawna nie było w ofercie, ani też nie umieszczano w nim nowo pojawiających się kanałów) na nowy najszerszy, do tego zażądałem jak najtańsze usługi internetu (12 Mb/s) i telefonii stacjonarnej (traktuję to jako telefon przychodzący np. dla znajomych z zagranicy lub komórkowców). Postanowiłem też utrzymać pakiet Canal+ (który po chwili od podpisania umowy się mocno zmienił, rozszerzono ofertę, ale nieproporcjonalnie zwiększając cenę, która jest chyba najdroższa właśnie w Multimedia, inne sieci oferują w niższej cenie to samo), wziąłem też dodatkowo pakiet HBO. Mając oba te pakiety, mam się dostęp do prawie wszystkiego (i to w jakości HD z możliwością nagrywania, bez żadnych reklam, z wersjami językowymi lektor lub napisy), co pojawia się w naszych kinach (co prawda z rocznym opóźnieniem, ale w dzisiejszych szybkich czasach mało kto zauważy, że musiał trochę poczekać, bo w tym czasie obejrzeć można wiele filmów, które przegapiło się po drodze z braku czasu, gdy były grane w kinach). Ogólnie płacę niemało, ale korzystam też sporo, a jednocześnie rozsądnie, sporo z kanałów polpularno-naukowych, nie oglądam za to wiadomości, durnych talentów, rolników czegoś tam szukających ani absurdalnych cykli z życia wziętych.

Wszystkie pakiety dostałem w promocyjnych cenach, co ważne – abonament podstawowej usługi telewizji cyfrowej + internet i telefon dostałem w atrakcyjnej cenie, której nie było w ofercie promocji na ich stronie www, warto więc poświęcić trochę czasu na twarde negocjacje – choć za rok trzeba będzie negocjować porównywalne warunki – tu może być trudniej przez głupią politykę pakietu Canal+, który w sztuczny sposób został nadmuchany do rzekomo 8 kanałów (1 z nich jest kopią głównego, ale przesuniętym o 1 godzinę, do tego 2 kanały sportowe, które mnie nie interesują za bardzo, a nie da się z nich zrezygnować w ramach oferty promocyjnej – choć kiedyś były takie opcje, więc trzeba sprawdzać w danym momencie).

Mimo że ogólnie mogę ocenić usługi Multimedia jako dobre (i nie dostałem za ten wpis złamanego grosza), to muszę przyznać, że ciągle jestem czymś zaskakiwany, choćby ostatnio likwidacją kanału TVN w wersji SD, co skutkowało brakiem kilku zaplanowanych cotygodniowych nagrań na tym kanale, co dostrzegłem po fakcie i dopiero musiałem zlecenia przeprogramować na wersję TVN HD, bo to dla systemu już inny kanał… Kto nie nadzoruje ich aktualności na stronie, ten dowiaduje się o wszystkim po fakcie.

Zaskakujące są też ogromne opóźnienia (od kilku do nawet kilkunastu miesięcy) przy wprowadzaniu do oferty nowych kanałów, tak było np. z Fokus TV, kanałem emitowanym przez naziemną telewizję cyfrową, a ostatnio z kanałem TVN Fabuła. Z kolei do dziś nie ma w ofercie Superstacji, mimo że kanał ten jest dostępny od wielu lat w pakiecie analogowym, który jest darmowym dodatkiem do cyfrowych usług (choć zapewne wkrótce zniknie, podobnie jak w większości innych sieci kablowych).

Oby w przyszłości jak najmniej tych zaskakujących (zwykle na niekorzyść) niespodzianek 🙂

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge