Gotowi na wszystko. Exterminator – czy warto obejrzeć?

Gotowi na wszystko. ExterminatorFoto: antyradio.pl (kadr z filmu)

Już tak się utarło w ostatnich latach, że I kwartał roku należy do polskich filmów w kinach. Zima sprzyja masowemu chodzeniu do kin (nie ma konkurencji typu plaża, grill i tp.). Rok 2018 rozpocząłem więc wizytą w kinie, gdzie obejrzałem film „Gotowi na wszystko. Exterminator”.

Z pewnością jest to godna uwagi produkcja i to z kilku względów. Przede wszystkim to świetny dobór indywidualności jeśli chodzi o aktorów i to nie tylko tego młodego pokolenia. Można rzec, że film zrobiony pod głównego aktora Pawła Domagałę – i faktycznie sprawdził się (jak to mówią: dał radę). A wraz z nim łącznie czwórka bohaterów tworząca trzon zespołu Exterminator, słynącego z bardzo ostrego brzmienia. I tu również wielkie indywidualności aktorskie: Piotr Rogucki, Krzysztof Czeczot oraz Piotr Żurawski. Jeśli dołożyć do tego drugoplanowe role takich specyficznych aktorów jak Eryk Lubos, Krzysztof Kiersznowski, Janusz Chabior – to można rzec, że trafiła się mocna męska ekipa. Ale i to nie wszystko, aby było barwniej, w epizodach pojawiają się Piotr Cyrwus (Rysiek z Klanu) oraz Sławomir Zapała (w ostatnim czasie bardziej znany jako muzyk Sławomir). Każdy odegrał swoje, aby ubogacić komediową część filmu – dodajmy, niesztampowego, jakże dalekiego od typowych komedii romantycznych.

Kobiety w tym filmie są gdzieś w tle, ale i tu warto zaznaczyć obecność ostatnio popularnych i lubianych aktorek młodego pokolenia – Agnieszki Więdłochy i Dominiki Kluźniak, które miały ocieplić nieco ten momentami hardkorowy, męski klimat. Zupełnie inna, jakże wspaniała rola Julki, kobiety z problemami emocjonalnymi, przypadła Aleksandrze Hamkało (na chwilę obecną to zapewne rola jej życia, choć jak na młodą aktorkę przystało, wszystko co wielkie do zagrania, jest jeszcze przed nią).

Nie sposób wymienić wszystkich znanych nazwisk, ale żaden aktor nie był tu płytko dobrany dla samego nazwiska, nawet Chabior (który zwykle wystarczy, że jest i już podnosi oglądalność) mocno się wysilił, wcielając w nietypową rolę.

Kluczem do sukcesu filmu okazał się miks żartobliwych pomysłów (bawiących przez sporą część trwającego prawie 2 godziny filmu, który to czas zupełnie się nie dłużył), do tego silne indywidualności, a we wszystko wplecione głębsze treści skłaniające do przemyśleń – na jak wiele mogą zgodzić się ludzie w ramach kompromisu (zespół death metalowy grający utwory Kombi i Papa Dance), jak wiele osobistych spraw poświęcić, aby przybliżyć się do osiągnięcia celu – wypromowania swojej odlotowej kapeli. Do tego ciekawy, odrobinę tylko podkoloryzowany obraz małomiasteczkowości.

Film niekonwencjonalny, dobry dla każdego widza. Jakże odmienne podejście do tego, co również przedstawiał film sprzed kilku lat „Polskie gówno” ukazujący chęć utrzymania przy życiu kapeli grającej muzykę spoza głównego nurtu. W przypadku Exterminatora mamy dobrą zabawę, nieoczywisty scenariusz.

Jak zwykle chciałem nie omawiać zbyt dużo odnośnie samej treści filmu, a bardziej zasygnalizować, że raczej widz wychodzący z kina nie będzie zawiedziony, choć frekwencja trochę poniżej oczekiwań (na tle takich gigantów polskich komedii jak Listy do M. 3, który to dobił ostatecznie prawie do 3 mln widzów), bo w pierwszy weekend wraz pokazami przedpremierowymi film obejrzało niecałe 132 tysiące osób. A dla jeszcze nie do końca zdecydowanych zwiastun tej komedii:

Facebooktwittergoogle_plus

3 komentarze

  1. Karina 20 stycznia 2018 Odpowiedz
  2. Krzysiek 20 stycznia 2018 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge