Forex – nie daj się wpuścić w ten kanał

Forex - ryzykowny rynek handlu walutamiOtwórz szeroko oczy! Zapewne zdążyłeś już gdzieś przeczytać, że forex to maszynka do zarabiania pieniędzy. Może nawet już trafiłeś na stronę jakiegoś brokera (internetowego pośrednika oferującego elektroniczną platformę handlu), który przekonuje, że zrobi wszystko, żebyś osiągnął jak największe zyski? Szkoda, że nie napisał, co dla Ciebie zrobi, jak wszystko stracisz. Nic nie zrobi, będzie wtedy zajęty zarabianiem na kolejnym marzycielu.

Zacznijmy od początku. Co to jest forex? Tą nazwą, pochodzącą od ang. „foreign exchange”, określa się międzynarodowy rynek wymiany walut (choć nie tylko, bo obecnie mając właściwe konto do międzynarodowej spekulacji, handlować możemy wieloma innymi rzeczami, np. ropą, złotem, pszenicą itd. – ale większość handlujących skupia się na walutach). Na tym rynku są realizowane transakcje walutowe zarówno największych instytucji finansowych jak i klientów indywidualnych. Transakcje możemy zawierać 24 godziny na dobę, przez pięć dni w tygodniu. Weekendy są wolne.

Jak można zarobić na tym rynku? Zarabia się (i niestety często traci), handlując walutami. Tak dokładniej to operuje się na parach walutowych. Najpopularniejszą parą walutową jest para EUR/USD (czyli euro i dolar). Pierwsza waluta w parze nazywa się walutą bazową. Na parze walutowej możemy otworzyć pozycję długą (zarabiamy, jeśli waluta bazowa się umacnia, czyli np. rośnie kurs EUR w stosunku do USD) lub krótką (zarabiamy, jeśli waluta bazowa się osłabia, czyli np. spada kurs EUR w stosunku do USD). Czym się różni w takim razie gra na rynku forex od zwykłego handlu walutami, z jakim mamy do czynienia w kantorach? Głównie dźwignią finansową. Na forexie nie musimy mieć 10 000 euro, żeby handlować walutami o takiej wartości. Wystarczy mieć depozyt zabezpieczający. W przypadku par o dużej płynności (najpopularniejszych) może to być np. tylko 1% wartości transakcji. Mówimy wtedy o dźwigni finansowej 1:100, czyli do zawarcia transakcji na 10 000 euro potrzebujemy zaledwie 100 euro.

Do tej pory wszystko wygląda pięknie. Mamy grę teoretycznie o sumie zerowej, prawdopodobieństwo zysków i strat równe po 50% (ale niestety to tylko teoria). Wystarczy być w tej sprytniejszej połowie i jesteśmy skazani na finansowy sukces. Nie jest źle.

Na pewnej stronie z poradami znalazłem niedawno pytanie, czy na rynku forex da się zarobić? W odpowiedzi można było przeczytać, że da się, ale na duże zarobki trzeba trochę poczekać. Na początku lepiej jest się nastawić na zdobywanie doświadczenia i dobrą zabawę.

Finansowy raj na Ziemi? Prawie. Szkoda, że autor odpowiedzi nie napisał, że nauka kosztuje. Dobra zabawa też. Czego powinniśmy się w takim razie bać? Tego trzeciego, czyli brokera (pomijając równie ważny aspekt: własny poziom niewiedzy o rynkach finansowych). Jego obecność sprawia, że zarabianie na rynku forex przestaje być grą o sumie zerowej. Broker to nic innego jak pośrednik umożliwiający małym graczom zawieranie transakcji. Jego pozycja w grze jest uprzywilejowana, on wygrywa zawsze. Pobiera swoje wynagrodzenie w postaci spreadu walutowego zarówno jak zarabiasz, jak i wtedy gdy tracisz. Spread w przypadku pojedynczej transakcji może nie wydawać się duży, ale gra na rynku forex to liczne transakcje, mniej lub bardziej udane, a spread towarzyszy każdej. Twoim pierwszym i podstawowym zadaniem jest zarobienie pieniędzy dla brokera, dopiero później zarabiasz dla siebie.

Czy gry na walutach można się nauczyć? Pewnie tak, ale z pewnością nie jest to ten rodzaj umiejętności, który każdy może posiąść. Uczenie się przy pomocy programów demo jest trochę jak ćwiczenie walki z grizzly na pluszowym niedźwiadku. Zupełnie inna motywacja, inne emocje. To może być dobre na początku, ale przygotuj się na to, że prawdziwa nauka będzie kosztowna i bolesna i długa. Na dodatek bez gwarancji, że zakończy się sukcesem. Co gorsza – sprytne sztuczki brokerów na koncie realnym „wyleszczają” drobnych inwestorów, zerując prędzej czy później ich stan konta, czego nie robią na kontach demo – to najbardziej złośliwa i ukrywana cecha tego nieregulowanego rynku!

Wróćmy na chwilę do okresu II wojny światowej. Średni czas życia niemieckiego czołgisty na froncie wschodnim wynosił od 6 do 8 tygodni. To nie było fajne miejsce dla niemieckich czołgistów. Co to ma wspólnego z rynkiem forex? Przeciętny czas życia drobnego inwestora na tym rynku też mieści się w podobnych granicach, bardziej optymistyczne szacunki mówią o trzech miesiącach. Forex to nie jest fajne miejsce dla twoich pieniędzy.

Ktoś zapewne się znajdzie taki i powie, „puste słowa”, bo on akurat na tym zarabia. Tak, są i tacy, ale ile razy wcześniej zaliczyli bankruta (wyzerowanie stanu konta)? Wystarczy raz upierać się przy swoim i trzymać otwartą pozycję, która cały czas traci, zmiana kursu pary walut o 1% przy dźwigni 100:1 właśnie może wyzerować nam stan konta (lub podwoić zainwestowaną kwotę) – to handel dużej zmienności właśnie z powodu owej dźwigni. Są jeszcze i inne pułapki, np. fakt handlu z dźwignią to jakby branie (co prawda nisko oprocentowanej) pożyczki, ale na dużą kwotę bo np. przy mnożniku 100. Jeśli pozycja jest długookresowa (w forexie to więcej niż doba, inaczej niż na zwykłym parkiecie giełdowym), to najczęściej potrącane są kwoty odsetek każdego dnia, co jeszcze pomniejsza opłacalność tego typu ryzykownych inwestycji.

No to wróćmy do tych niby zarabiających. Owszem, niektórzy traktują to jako zawód, mając dużo czasu (bo nie pracując na etacie), mogą poświęcić się handlowi i wyczekiwaniu odpowiednich chwil wskazanych w opracowanych wcześniej algorytmach (schematach postępowania wskazujących na przewagę nad losowością rynku), które właściwie dobierają też stawki (nie gra się nigdy całym kapitałem, może to być np. 1-2% budżetu przeznaczonego na jedną otwieraną pozycję). Jednak nawet dla takich zawodowców są to długie godziny spędzane (czasem przy kilku ekranach monitorów jednocześnie) na handlu i analizie nadchodzących newsów ze świata finansów – to po prostu inna forma pracy zawodowej, a nie złote góry za nic.

A ile osób zarabia? W Polsce co roku przeprowadzane są badania i szacunki liczby tracących niewiele się zmieniają, jest to poziom 81-82% graczy! Ten parametr powinien być wystarczająco obrazowy – jeśli nie chcemy nauczyć się nowego, trudnego zawodu (a żeby być skutecznym, potrzeba tu sporo czasu na kształcenie), to dajmy sobie spokój, bowiem nie ma drugiego tak chwiejnego rynku (między chwilowymi dużymi zarobkami a dużymi i bolesnymi stratami). Z powodu zacytowanych tu statystyk pod koniec 2014 roku nasi parlamentarzyści uznali, że trzeba prawnie wprowadzić ograniczenie maksymalnej dźwigni na forexie do poziomu 100:1 (zatem legalnie działający, zarejestrowani w Polsce brokerzy będą musieli tego przestrzegać, ale jak wiadomo – internet nie zna granic i większość będzie zapewne obsługiwać Polaków według prawa obowiązującego w innym kraju, zwykle raju podatkowym).

Jeśli komuś mało tych informacji, to warto zasygnalizować, że regulaminy usług obsługi handlu forexowego są z gruntu niekorzystne dla klientów, banki obsługujące platformę forexową mogą nawet anulować wcześniejsze zakończone transakcje i to w tak niekorzystny dla graczy sposób, że nie tylko zaliczą bankruta, ale i pozostaną z długami (mimo zapewnień, że tak się nie powinno stać). Okazuje się, że wobec tak nietypowych zachowań, jak choćby nagła zmiana zasad utrzymywania w ryzach kursu franka szwajcarskiego na początku 2015 roku, klienci okazali się bezbronni i reguła automatycznego zamknięcia pozycji po wyzerowaniu stanu ich konta okazała się zwykłą fikcją, system bowiem pozwala na doprowadzenie do ogromnych długów z powodu nieszczęsnej dźwigni! Oto opis kilku przykładów.

Czy nadal uważasz, że to łatwy zarobek? Pułapki brokera pozwalające sztucznie zmienić chwilowy kurs, aby Twoje pozycje się wyzerowały, nieumiejętność dobrania strategii, gra emocjami, spread brokera, możliwość wpadnięcia w ogromne długi – to tylko podstawowe przyczyny nikłej szansy na zarabianie na forexie w długim czasie. Nie polecam!

Facebooktwittergoogle_plus

26 komentarzy

  1. asia 28 maja 2015 Odpowiedz
  2. Wooke 2 czerwca 2015 Odpowiedz
  3. Łukasz 16 czerwca 2015 Odpowiedz
    • Michal 7 listopada 2016 Odpowiedz
      • Grzegorz Deuter 7 listopada 2016 Odpowiedz
  4. Blake 24 czerwca 2015 Odpowiedz
  5. Robert 9 lipca 2015 Odpowiedz
  6. Kuba 17 lipca 2015 Odpowiedz
  7. sd 19 lipca 2015 Odpowiedz
    • Broker 1 lutego 2017 Odpowiedz
  8. sd 19 lipca 2015 Odpowiedz
  9. czopen 29 czerwca 2016 Odpowiedz
  10. jwww 13 sierpnia 2016 Odpowiedz
  11. Dawid Machalica 13 października 2016 Odpowiedz
  12. Natalia 13 października 2016 Odpowiedz
  13. Michal 23 listopada 2016 Odpowiedz
  14. Kimonos 28 listopada 2016 Odpowiedz
  15. Getsave 16 stycznia 2017 Odpowiedz
  16. Stanisw 21 kwietnia 2017 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge