Ekscentrycy – swing we wczesnym PRLu

Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicyfoto: polnocna.tv

Po roku przerwy ponownie na ekranie spotyka się duet aktorski: Sonia Bohosiewicz i Maciej Stuhr. Poprzednio w filmie „Bohater” zagrali małżeństwo, tym razem wystąpili w jako rodzeństwo w filmie „Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy”. Oba filmy łączy obraz głębokiego PRLu, choć oba dzieją się w nieco innych jego etapach.

Ekscentrycy” to przełom 1957 i 1958 roku, akcja rozgrywa się głównie w Ciechocinku, miejscowości uzdrowiskowej z dużymi tradycjami. Nieprzypadkowo pierwsza scena, w której pojawia się Maciej Stuhr, przedstawia go w amerykańskim stylu Humphrey’a Bogarta – główny bohater właśnie powrócił ze „zgniłego” zachodu do socjalistycznej Polski. To bilet w jedną stronę do kraju, gdzie musi ukrywać swe przywiezione dolary jako nielegalną walutę burżujów. On się tym nowym powojennym ustrojem Polski nie przejmuje, dla niego liczy się wyłącznie muzyka. Szybko poznaje tę część przedwojennej jeszcze inteligencji, która podziela jego zainteresowania muzyką rodem z USA. Owi ekscentrycy postanawiają założyć zespół grający swing…

Co dzieje się dalej, dowie się ten, kto wybierze się do kina, a uważam, że warto. Jak sugeruje tytuł, pokazano tę bardziej słoneczną stronę tamtych czasów, choć i tak przez cały czas przewijają się tematy służby bezpieczeństwa, radziecka wszechobecna wówczas generalicja itp.

Co ciekawe, film wszedł na ekrany dopiero w drugiej połowie stycznia 2016 roku, choć światowa premiera miała miejsce już 3 miesiące wcześniej – tak zwykle bywa z bardziej ambitnymi pozycjami, które wpierw wypycha się na festiwale filmowe, licząc na jakieś nagrody, które wypromują w kraju sukces komercyjny. I faktycznie film do tej pory zdobył już nagrody Srebrnego i Złotego Lwa (ta druga w pełni zasłużona za genialną rolę drugoplanową Wojciecha Pszoniaka – który pociągnął aspekt komediowy barwnego filmu muzycznego (muzyka jest tematem przewodnim, ale to nie film w stylu muzycznych, gdzie nagle aktor wyskakuje ze swojej rzeczywistości i zaczyna śpiewać), nie on jeden zresztą, bo także Anna Dymna się do tego ciut przyłożyła). W epizodach pojawił się także Marian Dziędziel, to już trzeci film z jego udziałem, który na ekrany wszedł w styczniu 2016 roku 🙂

W rankingu popularności filmów z minionego weekendu „Ekscentrycy” wypadają słabo, bo na 8 miejscu, ustępują innym polskim styczniowym premierom (1 pozycja dla „Pitbull. Nowe porządki”, na 3 miejscu znalazły się „Moje córki krowy”). Mimo wszystko uważam, że ci, którzy chcą choć na 112 minut przenieść się w czasy, gdzie nikt tak nie pędził za złudnymi celami, jak to ma miejsce teraz i posłuchać przy tym dobrej muzyki, powinien pójść do kina i samemu docenić ten nietypowy film.

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge