3 dosadne zasady dbania o zdrowie: MŻ, RD i PP

Ruch to zdrowie - rusz dupę!Dziś krótko i na temat. Bez owijania w bawełnę a wręcz dosadnie 🙂 Chcę zaprezentować trzy ważne reguły, które oczywiście absolutnie nie wyczerpują ważnego wachlarza zasad dbania o zdrowie, ale są bardzo przydatne i w XXI wieku bardzo niedoceniane. No właśnie, we wcześniejszych okresach ludzkości prawie nie pojawiały się problemy z powodu zaniedbywania zdrowia w tych trzech aspektach…

Rozszyfrujmy pierwszy z trzech dwuliterowych skrótów: MŻ – Mniej Żreć! Obecnie większość ludzi w krajach rozwiniętych nie ma problemów z pozyskiwaniem pożywienia w prawie nieograniczonej (nie do przejedzenia) ilości. Co gorsza, to najczęściej wysokoprzetworzona lub mocno schemizowana (lub obie cechy spełniająca) żywność hipermarketowa…

Nie należy jeść X razy dziennie, bo jakaś tam moda nam to podpowiada. Jeść powinniśmy wtedy, gdy odczuwamy głód. Inne jest zapotrzebowanie naszego organizmu w zależności od wysiłku, jaki był naszym udziałem danego dnia, a także od warunków klimatycznych. Pomijając przypadki osób w podeszłym wieku o zaburzonych procesach łaknienia i potrzeb nawadniania, większość powinna stosować proste poniżej przedstawione zasady.

Jeśli nie jestem głodny (zwłaszcza po przebudzeniu, gdy organizm i jego układ trawienny dopiero budzi się do życia – wtedy ważniejsza jest dla niego woda), to nie jem na zapas. Nie jemy też dzień w dzień „dla przyjemności” – bo okazji bywa co nie miara (nawykowe jedzenie przy oglądaniu TV, przegryzanie przy tym – jeszcze zapijając piwem…), słodycze kuszą podobnie jak specjalnie spreparowana wysoko przetworzona żywność.

Jeśli poczujemy głód, a nie minęło zbyt wiele godzin od poprzedniego posiłku, należy sprawdzić, wypijając szklankę wody (z dodatkiem szczypty soli kłodawskiej lub himalajskiej) czy przypadkiem organizm nie domagał się nawodnienia. Jeśli po pół godziny głód powróci, to jest większa szansa, że faktycznie potrzebny jest nam posiłek.

Głód może pojawiać się nawet wtedy, gdy już coś przekąsiliśmy. Przyczyną może być domaganie się organizmu jakiegoś minerału, którego mamy spore braki – a tych rzeczywiście często brakuje we współczesnych daniach, nawet w wielu warzywach – jeśli wyrosły na wyjałowionej glebie. Należy zadbać o zdrowe i różnorodne (w skali tygodnia, a nie koniecznie w ramach jednego posiłku) pożywienie dostarczające węglowodanów, białek i tłuszczy. Pamiętajmy przy tym, że posiłki nie muszą być duże, a stoły nie powinny się pod nimi uginać.

Nie stosując się do zasady MŻ, narażamy się na otyłość, a ta prowadzi pośrednio do wielu chorób przewlekłych. Spożywając dany produkt, należy go dokładnie przeżuwać (nigdy nie powinniśmy jeść na szybko, na stojąco, wręcz w biegu!), łącząc przy tym pogryzione kawałki ze śliną, w której pojawiają się pierwsze enzymy trawienne. Zapewni nam to lepsze trawienie (mniej pożywienia wystarczy do tego, aby się najeść), a jednocześnie ustrzeże nas przed zbyt późnym odczuciem przejedzenia (organizm daje nam o tym znać z pewnym opóźnieniem, jeśli nauczeni jesteśmy wchłaniać posiłki, zamiast się nimi delektować).

Głównym powodem jedzenia posiłków jest dostarczenie nam właściwych zasobów energii jak i substancji (nieenergetycznych) niezbędnych do funkcjonowania (minerały, witaminy itp.). Nie jest więc spożywanie powodem, dla którego musimy wręcz potem „spalać kalorie”, jak to się często mawia (próbując nie rozchorować się z przejedzenia po świątecznej biesiadzie).

Ruch to zdrowie, ale nie tylko po to, żeby zabezpieczyć się przed otyłością, lecz głównie dla zachowania mięśni we właściwym stanie, bo od nich zależy wiele aspektów naszego zdrowia i samopoczucia. I z tym związany jest drugi skrót: RD – czyli Rusz Dupę! Tego zwykle brakuje ludziom mieszkającym w miastach, pracującym za biurkiem, przed komputerem itp. Hasło Rusz Dupę nie wymusza bywania na siłowni minimum 3 razy w tygodniu… Natura nie wymyśliła siłowni 😉 Najbardziej naturalnym ruchem jest mniej lub bardziej intensywny spacer, a najlepsze efekty zachowania zdrowia daje szybki marsz (ewentualnie nordic-walking – po polsku chodzenie z kijkami).

Drugą ciekawą formą jest pływanie. Nie zawsze mamy łatwy dostęp do basenów, ale marsz dostępny jest dla każdego i o każdej porze dnia i roku. Nie oszukujmy się, że nie ruszamy się wystarczająco, bo tak daleko do najbliższego lasu. A do sklepu czy można udać się bez pomocy samochodu? Można! Owszem, powietrze pewnie nie tak czyste jak w lesie, ale jakoś nikt nie pada od oddychania nim, oglądając telewizję. A może ciężko w drodze powrotnej z zakupami? A takie dźwiganie nie przypomina nieco siłowni?

Nie przesadzajmy też w drugą stronę, chodzenie jest fizjologiczne, ale bieganie to tylko na krótkich dystansach (ucieczka przed zagrożeniem w epoce kamienia łupanego), a nie jako sport w postaci niedzielnych półmaratonów, do których tak wielu przygotowuje się wieczorami po ciężkiej codziennej pracy – co często w rezultacie prowadzi do rozklepywania kolan, trudnych do odwrócenia procesów chorobowych stawów…

Jest i trzeci skrót PP – odnoszący się do naszej polskiej mentalności stałego narzekania na wszystko i wszystkich dookoła. Mamy to już zaprogramowane pokoleniowo (od dzieciństwa nasiąkamy zrzędzeniem dorosłych).

Negatywne nastawienie jest niezwykle niekorzystne dla naszego zdrowia i samopoczucia. Wystarczy zagłębić się w temat efektu nocebo w kontraście do efektu placebo (efektu pozytywnego – a nie neutralnego – wpływu naszych pozytywnych myśli na stan naszego samopoczucia). Najgorsze jest to, że w opanowanym przez media (głównego nurtu, zwane też mediami głównego ścieku) XXI wieku jesteśmy bombardowani prawie wyłącznie negatywnymi informacjami (a co w przerwie? – niekończące się reklamy wszelakich lekarstw!). PP oznacza Przestań Pieprzyć (i nie chodzi tu o ostrą przyprawę) – zajmuj się tym, na co masz wpływ, a nie spalaj energii na bezowocne narzekanie (och jakże to napędza biznes monopolowy), słuchanie o negatywach w TV – wyłącz te cholerne kanały informacyjne, nie wczytuj się w durne tytuły wpisów na internetowych portalach informacyjnych!

Brakuje Ci rozrywki? Obejrzyj jakąś (nawet głupkowatą) komedię – lepsze to od kolenego obsypanego nagrodami filmu o kimś umierającym na raka… Nie wystarczy Ci takich nieprzyjemnych, a prawdziwych „przygód” w historii własnej rodziny? Podobnie z czytaniem – niech lektura wartościowych książek zastąpi czytanie głównej strony durnych portali informacyjnych (gdzie obcy kapitał wciska reklamy zwykle zagranicznych produktów pomiędzy artykułami o trzęsieniach ziemi, wyssanych z palca epidemiach, suszach, powodziach, gwałtach, samobójstwach, pijanych kierowcach, sprzedajnych politykach – czy nie brzmi znajomo?)…

Podsumowując: działaj (zamiast biernie pieprzyć od rzeczy), ruszaj się i nie żryj tyle, bo okazja (pokusa) czeka wszędzie na każdym rogu!

Facebooktwittergoogle_plus

2 komentarze

  1. Blake 29 listopada 2018 Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge